Pomysł pomysłem pogadania – 5 pomysłów na?

Opublikowane przez Piotr Wachulec w dniu

Siemasz!

W tym wpisie postanowiłem (w końcu) opisać jedną z moich wakacyjnych akcji. W czym rzecz? A czy kiedyś miałeś jakiś fajny pomysł, a potem o nim zapomniałeś/aś? 🙂 No to było to takie remedium na tę przypadłość. W miesiącu wrześniu ruszyłem sobie z taką akcją – założyłem sobie, że każdego dnia będę wypisywał przynajmniej 5 pomysłów na cokolwiek, czy to jakieś usprawnienie, automatyzację życia, czy pomysł na projekt, który chciałbym zrealizować. Cokolwiek. Pomysł to pomysł. Oczywiście tych pomysłów mogłem sobie w ciągu dnia wypisać więcej, jednak zawsze chciałem poświęcić maksymalnie 10 minut na generację owej piątki. Starałem się także, aby się one nie powtarzały. Takie były założenia mojej akcji.

Obrazek żarówki - symbol pomysłu

Cele

Pierwszym, podstawowym celem tej wrześniowej akcji był trening zwojów mózgowych. Po prostu chciałem troszkę pobudzić ostatnie żyjące w mojej pustej głowie szare komórki do jakiejś pracy twórczej, wykazać się może kreatywnością. Dodatkowe ograniczenie czasowe miało mnie zmobilizować.

W wakacje też zacząłem zgłębiać tajniki produktywności, oczywistym zatem było notowanie wszystkich tych pomysłów w OneNote, a nie “dobra, zapamiętam”, bo guzik a nie zapamiętam (teraz znów szlifuję z Radkiem Kotarskim moją pamięć długotrwałą, żeby jednak zapamiętywać lepiej, więcej i na dłużej). Zatem powstał cały notes przeznaczony tylko na tę akcję.

Przebieg

Przyszedł wrzesień, więc czas na realizację mojego chytrego planu. Zacząłem codziennie spisywać swoje pomysły do tego specjalnego notesu, założyłem w nim trzy sekcje od razu na 3 kolejne miesiące (miałem plan robić to dłużej, ale nie wyszło) i każdy dzień miał swoją stronę.

No i jak wyszło?

No tak średnio bym powiedział, tak średnio. W zeszycie mam spisanych 111 pomysłów (jeśli się nie pomyliłem w liczeniu). Niestety nie udało się tego robić codziennie.

Wnioski

Po pierwsze, ciężko mi było coś wymyślić, kiedy byłem zmęczony, jednak praca programisty to 8 godzin główkowania, a jeszcze w drugiej połowie września byłem na dwutygodniowym intensywnym szkoleniu.

Po drugie, z czasem podświadomie zmodyfikowałem zasady gry. Zacząłem spisywać w ciągu dnia pomysły, które były wynikiem inspiracji rozmowy z kimś, książką, internetami etc.

Po trzecie, zabrakło mi bieżącego przeanalizowania tych pomysłów i ich zanotowania w jakiejś jednej, skonsolidowanej notatce lub przeniesieniu ich do Nozbe. Teraz kilka z nich już jest nieaktualnych.

Po czwarte, spora część z tych pomysłów to było moje oczyszczenie mózgu z informacji, to były rzeczy, których potrzebowałem w tamtej chwili.

Po piąte, kiedy już rzeczywiście miałem być taki kreatywny, to niestety bardzo ciężko mi to przychodziło. Z czego to wynikało? Z tego, że moje ostatnie dwa lata jestem przeładowany pracą i taki zdrowy work-life balance u mnie nie istnieje. W wakacje staram się to zachowywać, jednak to jest zbyt krótki proces rekonwalescencji 🙂

I co z tym fantem zrobić?

Samą akcję polecam. Pozwoliła mi ona oczyścić umysł oraz troszkę poznać siebie. Sam jeszcze raz podejdę do tej akcji, najprawdopodobniej w marcu przyszłego roku 🙂 Nawet nie wiesz, ile pomysłów może kłębić się w Twojej głowie 😉