Tak. Koniec posta.
A na serio, to witam Cię serdecznie na moim blogu po krótkiej przerwie. Ten wpis jest kierowany do osób przede wszystkim do osób, które uważają studia za przestarzałe, niewiele można z nich wyciągnąć i najlepiej, to w ogóle dać se siana. To będzie bardzo luźny wpis, więc mam nadzieję, że umili Ci poranną kawę… 🙂

My story, bro…

Żeby odpowiedzieć na to pytanie, na początku muszę Wam przedstawić dość szczegółowo swoją historię ze studiami. Mam nadzieję, że w trakcie jej snucia wyjaśni Ci się, dlaczego moje postrzeganie na temat studiów jest takie, a nie inne.

Liceum czy technikum?

Kiedy skończyłem gimnazjum (tak, to były jeszcze te czasy i nie, nie założyłem nigdy nikomu kosza na głowę), poszedłem do jednego z piotrkowskich liceów do klasy o profilu matematyczno-fizyczno-informatycznym. Poszedłem dlatego, że zawsze ciągnęło mnie do przedmiotów ścisłych, szeroko pojętej techniki itd. Nic szczególnego, klasyczna ścieżka. Może ktoś zapyta, czemu nie technikum? A no dlatego, że mimo młodego wieku już wiedziałem, że będę chciał iść na studia, jeśli studia, to na Politechnice Warszawskiej albo na krakowskim AGH-u, co się wiązało z tym, że trzeba naprawdę dobrze zdać maturę. Lepsze przygotowanie do matury zapewniały w moim mieście licea niż technika, więc wybór był prosty (dalej też będę miał przemyślenia z tym związane).

Pierwsze myśli

No i tak minęły 3 lata w liceum, jak jeden dzień (nawet chyba rok byłem przewodniczącym Samorządu Uczniowskiego całej szkoły i to też było niesamowite przeżycie – w sumie to materiał na krótki wpis, chcecie?) i przyszło do matur. W między czasie urodziła się we mnie idea skończenia dwóch kierunków studiów – Informatyki na specjalności Inżynieria oprogramowania oraz Mechatroniki na specjalności Inżynieria wytwarzania wyrobów mechatronicznych, wtedy była jeszcze taka specjalność, która później zmieniła nazwę na Mikro- i Nanotechnologie. W sumie nie miałem jakoś znajomych, którzy by studiowali wcześniej takie kierunki nie mówiąc już o uczelniach, na które się wybierałem i decyzje te podejmowałem na podstawie tego, co lubiłem robić – programować i coś tam sobie grzebać, majsterkować.

Wybory

W 3. klasie przychodzi taki czas, gdzie trzeba decydować, gdzie się ostatecznie celuje. A, i ważne w tym miejscu – plan był taki, że zacznę informatykę a po roku zacznę drugi kierunek. Dlatego potem rejestrowałem się na rekrutację na Politechnikę Warszawską (chciałem iść na Wydział Elektroniki i Technik Informacyjnych, druga preferencja moja to był chyba tzw. kierunek Wspólny na Wydziale Mechatroniki – na tym wydziale było tak, że Automatyka i robotyka oraz Mechatronika mają 2 lata zajęcia razem, potem się rozchodzili na kierunki i specjalności, teraz trochę się to zmieniło z tego co wiem), AGH, Politechnikę Wrocławską i Politechnikę Łódzką. Co do PŁ to wiedziałem, że tam nie będę miał problemu się dostać i zarekrutowałem się tam bardziej jako wyjście awaryjne – z domu rodzinnego mam blisko, ale mega nie lubię miasta Łodzi i nie chciałem tam studiować. A czemu na Politechnikę Warszawską jako drugą preferencję kierunku miałem ten Wspólny? Nie wiem, chyba Opatrzność.

Życie mówi – “Sprawdzam.”

Przyszły wyniki z matury, wyniki z kolejnych rekrutacji. Do Wrocławia i Krakowa dostałem się tam gdzie chciałem, Łodzi nawet nie sprawdziłem. A do Warszawy… zabrakło mi 1 punktu procentowego z matematyki lub fizyki (albo czterech z angielskiego rozszerzonego). Świat zwolnił… Dla mnie to wtedy była swojego rodzaju tragedia. I wielka rozterka, co zrobić? Mega mnie ciągnęło do Warszawy, a jednocześnie nie dostałem się tam, gdzie chciałem. Zakwalifikowano mnie na studia na kierunku Mechatronika/Automatyka i robotyka.

Wybory part. 2

Co teraz? Iść na informatykę do Wrocławia czy Krakowa? Iść na ten kierunek wspólny? Ciężko było podjąć tę decyzję. W końcu zdecydowałem, że zacznę studia w Warszawie, a informatykę zacznę rok później. Albo jak będzie mi bardzo źle, to przeniosę się po roku. Jak pomyślałem, tak zrobiłem. Wakacje do końca zleciały szybko, bo gdzieś tam łapałem jakieś “fuchy”, bo wiadomo swoje pieniążki są zawsze spoko. W poniedziałek zaczynał się rok akademicki (to był chyba ostatni bądź przedostatni dzień września), do akademika można było się wprowadzać od czwartku przed. Przez to, że do końca wakacji pracowałem, to jakoś tak poszedłem z marszu w ten nowy rozdział swojego bytowania na tym łez padole…

C. D. N.

To co czytasz, to dopiero pierwsza część mojej historii i odpowiedzi na pytanie zawarte w tytule. Niebawem pojawi się kolejna część, gdzie już bardziej będziemy zmierzać do meritum, aczkolwiek ten wstęp jest integralną częścią całej historii, więc nie mogłem go pominąć.

Mam nadzieję, że w jakiś sposób zainteresował Cię ten wpis i wrócisz do mnie, kiedy przygotuję kolejną część. Jeśli masz jakieś pytania, czy po prostu spodobało Ci się to, o czym piszę, to będzie mi niezmiernie miło i będę mega wdzięczny za zostawiony komentarz lub udostępnienie dalej. 

Już nie zabieram Ci czasu, życzę Ci miłego dnia i do zobaczenia!

A może…?

Dziękuję Ci, że dotartłeś aż do tego miejsca. Mam nadzieję, że podobał Ci się mój wpis i dowiedziałeś się z niego czegoś wartościowego. Jeżeli chcesz być poinformowanym o moich kolejnych wpisach bądź od czasu do czasu dostać wiadomość ze zbiorem jakiś ciekawych linków, zapisz się proszę do mojego newslettera. Będzie mi niesamowicie miło, jeśli to zrobisz i dołączysz do mojej społeczności!

Kategorie: Ogólne

Piotr Wachulec

Student, konsultant IT/programista, bloger, w wolnych chwilach uczy się nowych rzeczy, tańczy bachatę lub pije pyszną kawę ze znajomymi (chętnie się jej napije także z Tobą! :)). Często można go spotkać na konferencjach, meetupach lub po prostu biegnącego po stolicy na tramwaj. Jego piątka w "teście" Gallupa: Learner, Achiver, Intellection, Relator, Harmony.