Dlaczego Nozbe a nie Todoist?

Cześć!

Prosiliście na Twitterze o wyjaśnienie w kilku słowach, dlaczego wybrałem Nozbe. Zatem śpieszę się z wyjaśnieniem 🙂

Jakie alternatywy?

Miałem do wyboru 2 programy: Nozbe i Todoist. O Todoist usłyszałem w jednym z vlogów Maćka Aniserowicza. Mówię spoko, spróbuję to wdrożyć, bo ilość rzeczy do zrobienia była przeogromna. To było w okolicach marca bodajże czy kwietnia. Nie wiem, nie ważne. No i sobie pobrałem, założyłem konto i w darmowej subskrypcji zacząłem korzystać. No co tu dużo mówić. W darmowej subskrypcji Todoist w skrócie ogranicza się do checklisty. No jest turbo ubogie. I tak jakoś odszedł ode mnie ten temat, dalej miałem wszystko w głowie, a w kryzysowych sytuacjach wypisywałem zadania na kartce. Jednak była ona mało elastyczna.

Minęły wakacje, troszkę w czasie nich się doedukowałem o GTD i postanowiłem wziąć byka za rogi. Do lutego mam bardzo dużo projektów do wykonania, największym z nich jest praca inżynierska. Temat jest bardzo ciekawy, ale swoje trzeba będzie odsiedzieć (swoją drogą na samą myśl już się jaram, że robię coś tak fajnego). Do tego wszystkiego potrzebuje czegoś, co pomoże mi ogarnąć tematy, a jest tego całkiem sporo.

No to które wybrać?

Przede wszystkim chciałem mieć jedno narzędzie. Rozważałem przez chwilę kwestie posiadania dwóch narzędzi, ale mówię nie. Coś czuję, że zrobiłbym sobie tylko większy bajzel. Ten projekt jest tu, ten jest tu. Przeglądasz jedno narzędzie, zapomnisz o drugim. Na początek jedno. Z czasem zobaczymy, przecież system produktywności buduje się latami 🙂 No to które z nich? I tutaj pojawił się kolejny mój problem – z szybkim podejmowaniem decyzji… No to zacząłem szukać i czytać/oglądać.

O Todoist Maciek Aniserowicz mówił przy okazji planowania tygodnia:

O Todoist pisał u siebie także Michał Chęciński. Post ten znajdziesz tutaj.

O Todoist pisała u siebie także Żaneta Jażdżyk. Post znajdziesz tu.

No i oczywiście blog Todoist.

O Nozbe pierwszy raz usłyszałem u Mirka Burnejki.

lub

Ponadto powstał Devtalk z Michałem Śliwinskim, który jest założycielem firmy Nozbe. Michał Szafrański z podcastu Więcej niż oszczędzanie pieniędzy, także dołożył swoją cegiełkę w tym temacie.

O Nozbe także pisała Żaneta m. in. tutaj lub tutaj.

No i oczywiście blog Nozbe.

Osz kurde i co wybrać…

No dokładnie. Głowiłem się nad tym ładnych kilka dni. Szukałem porównań. Zadałem pytanie na Twitterze, która z aplikacji jest lepsza i wywiązała się całkiem ciekawa dyskusja. Dziękuję wszystkim, którzy dołożyli do tego swoje 5 groszy. Znów Żaneta Jażdżyk pokusiła się o porównanie obu aplikacji.

No i wybrałem Nozbe

No i smaczek tego wpisu. Dlaczego Nozbe?

  1. Wokół Nozbe tworzy się bardzo fajna społeczność.
  2. Nozbe jeszcze nie spróbowałem.
  3. Produkt polski. Uważam, że warto promować i używać produkty tworzone przez Polaków tym bardziej, że widać, iż jest on tworzony przez pasjonatów.
  4. Nozbe stara się, aby użytkownik czuł się hmmm…. „dopieszczony”? Klient (np. taki ja, Waszek) czuje się indywidualnie traktowany, co jest widoczne po korespondencji emailowej, kursie 10 kroków do maksymalnej produktywności, czy aktywnego uczestnictwa w podjętej przeze mnie dyskusji na Twitterze. To ostatnie to mi szczena opadła, jak zobaczyłem komentarze.
  5. Ciekawy interfejs.
  6. Jedna warstwa projektów. Nie ma możliwości tworzenia podprojektów, co jest w sumie fajne. Według mnie projekt to projekt i nie ma sensu tworzyć drzewek jak w jakimś dziedziczeniu. Projekty można sobie zamiast tego oznaczać etykietami, które mogą zastąpić tworzenie ich jako podprojektów, a ponadto projekt może mieć więcej niż jedną etykietę. Poszczególne zadania możemy kategoryzować, np. jako telefon itd.
  7. Nawet jeśli nie zdecyduję się przedłużyć subskrypcji po darmowym miesiącu to i tak będę miał możliwość prowadzenia 5 projektów z pełną funkcjonalnością aplikacji, a nie dostanę takiego czegoś jak Todoist.
  8. Przypomniałem sobie jeden z vlogów Maćka Aniserowicza. W skrócie: nie rozwódź się nad decyzją. Można ją zmienić w każdej chwili. I tak mówię, trzeba spróbować tego narzędzia. Jeżeli mi się nie spodoba, to nawet po opłaceniu subskrypcji jeszcze przez miesiąc mogę poprosić o zwrot pieniędzy, więc w sumie mam 2 miesiące na dobre zapoznanie się z aplikacją.

Na razie (chociaż dopiero 2. dzień z Nozbe) minusem jest cena, po prostu jest droższy niż Todoist. Ale za jakość należy zapłacić 😉

A no jeszcze jedna rzecz – brak integracji z OneNote, ale tym się nie martwię, bo w czasie pisania tego wpisu Nozbe dodało komentarz na Twitterze, że planują to dodać 🙂

Podsumowanie

Mam nadzieję, że jeżeli będziesz się zastanawiał, to ten wpis pomoże Ci wybrać 🙂 Albo jedno albo drugie 🙂 Proszę Cię, nie odbierz tego wpisu jako jakąś reklamę. W kilku słowach postarałem się opisać, dlaczego Nozbe. Tak jak prosiliście na Twitterze 🙂 Jeżeli chcesz dorzuć coś do tego tematu to zapraszam do komentowania! Do zobaczenia!

Czytaj również:
« »