Posty z kategorii: Ogólne

Malinowy król, czyli komputer na każdą kieszeń?

Bi xêr hatî! (kurdyjski)

We wpisie z cyklu szeroko pojętego IT (swoją drogą bardzo ciekawe i śmieszne określenie) porozmawiamy sobie o… malinach. Są różne odmiany malin: polana, polka, poranna, jaką więc wybrać?

Oczywiście suchy żart musiał wjechać, kiedy na tapecie mamy tzw. Raspberry Pi. Co to takiego jest?

Rys historyczny

Wyobraź sobie, drogi Czytelniku, taką sytuację. Złożyłeś nowy, idealny komputer o niewyobrażalnych parametrach lub po prostu kupiłeś taką maszynę. I przychodzi Twój młodszy brat, siostra, syn, córka i mówi, że chce zobaczyć co jest w środku i jak to działa. Albo, zdecydowanie ciekawsza wersja, jeżeli to i to się zmieni, wymieni, przestawi, to będzie lepiej. A Ty co na to? Nie. Zepsujesz. Spadaj na drzewo. Bo stracisz furę kasy, jak się z Twojego najnowszego, najlepszego sprzętu się zakopci, a wyłożyłeś na to oszczędności swojego życia. Po prostu nie. Czyli, może nie świadomie, blokujesz rozwój drugiej osoby. Co więcej, ta sytuacja może się rozegrać tylko z jedną osobą! Sam się zablokujesz, bo nie będziesz chciał stracić sprzętu. Taki wstęp, żebyś poczuł o co chodzi.

Mamy początek 21. wieku. W Cambridge w college’u św. Jana Eben Upton, dyrektor studiów nad oprogramowaniem, oraz dr Robert Mullins zastanawiają się, dlaczego u studentów jest coraz słabsi w dziedzinie programowania. Wysnuli wniosek, że jednym z głównych powodów takiego zjawiska jest ograniczenie dostępu do komputerów, do ich „bebechów”. Nie mają możliwości, by czegoś dotknąć własnymi rękami, by eksperymentować i kreować nowe pomysły. Czy ta historyjka z początku tego nie prezentuje? Dwa dzisiaj interfejsy naszych telefonów, które tak naprawdę są komputerami, a także właśnie naszych laptopów, stacjonarek itd. są tak naszpikowane okienkami, guziczkami, że nasze myślenie i kombinowanie zostaje wyłączone. Jesteśmy prowadzeni za rączkę. Tylko czasem prowadzenie za rączkę kończy się tak:

Samochód w wodzie

Źródło: http://www.sadistic.pl/patrolem-przez-staw-vt241647.htm

Znamy te historie, gdzie ludzie jadą z GPSem tak ślepo, że kończą w stawie. Tak jest i w tym przypadku. Prostota użytkowania nas ogłupia. Trzeba było zatem stworzyć coś, co pozwoli na naukę, eksperymentowanie i eksplorowania świata programowania, elektroniki, informatyki. I tak o to wyżej wymienieni Panowie stworzyli coś, co nazwali Raspberry Pi.

Co to jest to Raspberry Pi?

Jest to minikomputer. Mini tylko z rozmiaru, jednak ma możliwości takie jak inne pełnowymiarowe komputery. Można do niego podłączyć słuchawki, monitor, ma 4 porty USB, wejście Ethernet. A do tego jest wielkości paczki papierosów, karty kredytowej, czy kostki masła. Do tego jest kilkadziesiąt pinów, do których możemy podłączyć diody LED czy inne sterowniki. A potem spakować wszystko w niezbyt dużą torbę i bawić się dalej w innym miejscu. Cena takiej platformy to ok. 25 do 40 dolarów w zależności od wersji, bo są różne. Jeżeli chodzi o dysk, jest to zwykła karta pamięci. Jeżeli chodzi o systemy, to dokładniejsze informacje znajdziemy na blogu Raspberry. Są to różne dystrybucje Linuxa przystosowane do urządzeń składających się na ten komputer. Możemy mieć kilka kart pamięci i zmiana systemu będzie polegała na wymianie karty. Super sprawa, co nie :D? Najwięcej informacji oczywiście znajdziecie na wspomnianym blogu.

Jak zacząć?

No przede wszystkim trzeba wydać tę parę złotych na samą płytkę, nie ma rady. Do tego jakaś klawiatura, myszka, monitor, karta pamięci. To co praktycznie każdy ma. Potem zasysamy system, wrzucamy na kartę i rozpoczynamy instalację. Potem to już tylko kwestia wyobraźni 🙂

Co można na tym zrobić?

Ja bym się inaczej zapytał. Czego na tym nie da się zrobić. Przykłady? Proszę bardzo. Raspbery Pi może służyć jako serwer druku, centrum domowej rozrywki, z urządzeniami peryferyjnymi jako stacja pogodowa. Można łączyć kilka płytek w klaster. Przy wykorzystaniu Raspberry można także zacząć  zabawę z projektowaniem pojazdów autonomicznych, analizą obrazów itd. Oczywiście RPi służy tu tylko jako rejestrator 🙂 Polecam obejrzeć poniższy filmik:

Jedynym ograniczeniem, jak zawsze, jest tylko nasza wyobraźnia.

Projektów w internecie są tysiące:

i wiele wiele innych.

Z materiałów, z których korzystałem i które mogę polecić są jeszcze:

Podsumowanie

Jeżeli wcześniej nie słyszałeś o tym wspaniałym tworze, to mam nadzieję, że zaraziłem Cię swoją fascynacją tym małym urządzeniem. Wpis miał stanowić taką zajawkę i zbiór ciekawych linków tak, aby móc szybko przejrzeć, jak to się je. Poświęć te parę złotych na to i zacznij się bawić bez obaw, że coś zepsujesz. Kopię zapasową zrobisz kopiując kartę pamięci 🙂 Następnym razem pokażę własne podboje związane z tym urządzeniem. Tymczasem życzę Ci miłego wieczoru czy dnia i do zobaczenia spowrotem u mnie na blogu! 🙂

TeX – dlaczego lepszy jest od Worda?

Merhaba! (turecki)

Sobota, 06.05.2017. Dawno mnie tutaj nie było, ostatni post wleciał 23.04. Było to spowodowane między innymi moim spontanicznym wypadem do Pragi ze znajomymi i odcięciem się od świata. 🙂 Bez internetu, telefonu. Bajka! Dało mi to niesamowitego kopa i dużo energii. No i oczywiście pozdrawiam moją ekipę, z którą tam byłem! 🙂

Udało mi się mieć 9 dni weekendu majowego, który już jutro niestety się kończy. Starałem się ten czas wykorzystać na odpoczynek, spędzić go z rodziną i przyjaciółmi. Jednak czas laby dobiega końca i trzeba troszkę popracować.

Dzisiejszy wpis będzie z kategorii szeroko rozumianego IT. Chciałbym Wam przedstawić narzędzie, które bardzo często wykorzystuję i bez którego nie wyobrażam sobie dzisiaj składania tekstu w tak łatwy i przyjemny sposób. Powitajcie TeXa! 🙂

Co to ten TeX?

Cytując Wikipedię: komputerowy system profesjonalnego składu drukarskiego, obejmujący zarówno specjalny język, jak i kompilator przygotowujący pliki w formatach wymaganych przez urządzenia graficzne (drukarki, naświetlarki). Użytkownik dostaje język oraz kompilator i za ich pomocą ma możliwość składania dokumentów w bardzo precyzyjny i przyjazny sposób. Szczególnie jest to przydatne narzędzie dla ludzi związanych z nauką, którzy często wstawiają do tekstu skomplikowane wzory, np. matematyczne czy chemiczne.

A może słyszałeś o LaTeXu?

LaTeX stanowi nakładkę na TeXa, która usprawnia, automatyzuje pewne czynności. Ja sam na co dzień używam LaTeXa.

Dlaczego LaTeX a nie Word?

  1. Przyjazny programiście – Tak naprawdę kodujemy strukturę dokumentu. Każdy programista woli chyba skrobnąć parę linijek, niż przekopywać się przez miliony ustawień w programie 🙂
  2. Kompatybilność – kto z nas nie miał takiego problemu: tworzysz dokument, który musi jakoś wyglądać, wysyłasz go komuś, w wersji edytowalnej, bo np. ma dopisać swoją część i u niego wszystko się rozjeżdża. Potem on odsyła Tobie i znów Tobie się wszystko rozjeżdża. Albo inny przykład, pobierasz formularz dokumentu z jakiejś strony, otwierasz u siebie i klops. O przejściu pomiędzy pakietem Office od Microsoftu a Libre Office czy Open Office nie wspomnę. Niejednemu z nas spędziło to sen z powiek, a co najmniej poirytowało. A tutaj sprawa jest prosta. Masz kod, który kompilujesz. W pełni kompatybilny, nie zależnie od tego czy korzystasz z Windowsa czy Linuksa.

W tych dwóch punktach zawarłem najważniejsze zalety korzystania z LaTeXa czy ogólnie z TeXa. Odkąd nauczyłem się korzystać z tego narzędzia na początku 2. roku studiów, Worda używam tylko do otwierania dokumentów, które dostaję w takim formacie oraz do tworzenia naprawdę prostych, mało ważnych dokumentów. W innym przypadku sięgam od razu do TeXa.

Jak zacząć z tych dobrodziejstw korzystać?

Potrzebujesz dwóch rzeczy: kompilatora oraz środowiska. Osobiście już od długiego czasu korzystam z takiej pary: kompilator MiKTeX oraz środowisko TexMaker. W następnym kroku musisz mieć oczywiście coś, co chcesz przygotować. Czy to poster, artykuł naukowy, książka, prezentacja. No i trzeba usiąść i pisać 🙂 Jak z programowaniem. Na początku spędzisz kilka godzin nad ogarnięciem, jak to wszystko działa. Ale potem tworzenie dokumentów stanie się przyjemnością 🙂

Skąd się uczyć?

Polecam zacząć od Wikipedii: https://pl.wikipedia.org/wiki/LaTeX oraz https://pl.wikipedia.org/wiki/TeX.

W internecie znajdziecie baaardzo dużo materiałów, zarówno w języku polskim jak i angielskim.

No i oczywiście dokładając do tego tutoriale w serwisie YouTube. Przykład możecie znaleźć również u mnie na GitHub, pisałem specyfikację funkcjonalną. Wtedy powiedziałem, że w kilku słowach Wam opowiem o TeXu, no i jest 🙂

Podsumowanie

Ten wpis stanowi taką zajawkę do poczytania o LaTeXu i spróbowania tego narzędzia. Mam nadzieję, że ułatwię Ci, drogi Czytalniku, start 🙂 Wpis krótki, ale w sam raz na rozruszanie się po majówce 🙂 Zatem do zobaczenia przy wpisie o projekcie!

[EDIT]

Karol wspomniał w komentarzu o bardzo ważnej rzeczy. Istnieje swojego rodzaju Github, ale przeznaczony typowo do wspólnej pracy nad dokumentami w LaTeXu (np. pisanie książki, w której jest wielu autorów i każdy z nich odpowiedzialny jest za pewną jej cześć). Mowa o Overleaf. Oczywiście można także pracować wspólnie z wykorzystaniem Git.

7. tydzień DSP i co u mnie słychać? Cz. 2

Bonvenon! (esperanto)

Właściwie to już 8. tydzień. W tym wpisie kontynuujemy wywody na temat zmian wywołanych przez, a właściwie dzięki DSP. Przez ostatni tydzień nazbierałem kilka przemyśleń w mojej głowie, które może ktoś z Was weźmie sobie jakoś do serca i zacznie zmieniać swoje życie na lepsze, tak jak ja to robię 🙂

Efektywność pracy i zarządzanie czasem

Praca w domu zajmuje mi dużo czasu. Jest to spowodowane dwoma czynnikami:

  1. Rzeczy do wykonania rzeczywiście są często pracochłonne oraz wymagają wstępnego przygotowania. Co do tego nie ma wątpliwości. Nie dane mi było pozjadać wszystkie rozumy świata 😀 i po prostu zanim coś wykonam muszę poświęcić czas na naukę/przypomnienie. Jednak tego nie traktuję jako wadę, ponieważ się rozwijam.
  2. Efektywność mojej pracy często jest nie taka jak chcę. Jest to spowodowane różnymi czynnikami, np. bardzo nieregularnym planem dnia, złodziejami czasu, przeciążeniem, zajmowaniem się innymi zadaniami w czasie robienia aktualnej rzeczy. Szerzej o tym w dalszej części wpisu.

W związku z ograniczoną ilością czasu w ciągu doby, podejmuję następujące kroki:

Aktualnie do tego wykorzystuję kalendarz papierowy oraz zeszyt do przygotowywania list zadań i podręcznych notatek. Pomaga mi to pamiętać o wszystkim oraz planować w czasie zadania ze względu na termin oddania.

Z narzędzi aktualnie nie korzystam, ale chciałbym je wprowadzić, ponieważ nie będę musiał nosić ze sobą wtedy nic oprócz telefonu 🙂 No i oczywiście dodatkowe przypomnienia na email i inne „bajery”. Na razie korzystam z papierowych wersji z racji umiłowania kartki i pióra 🙂

Co do narzędzi, kiedyś korzystałem z Trello. Ciekawe i zacne narzędzie. Widziałem u Maćka Aniserowicza Todoist a u Mirka Burneiki Nozbe – chciałbym je w najbliższym czasie potestować. Najgorzej jest zacząć i przepisać wszystko z papieru do komputera, ale jak już się uda, to pewnie ułatwi mi to ogarnięcie wszystkich tematów oraz ich posortowanie.

Chciałbym pogłębić temat zarządzania czasem. Pod tym linkiem znajdziecie DevTalk właśnie o tym. Uważam, że jest mi to potrzebne, ponieważ pozwoli na zwiększenie produktywności i efektywności.

Nieregularność, złodzieje, przeciążenie

Temat rzeka. Jak mam nadzieję, czytaliście w zakładce O autorze, studiuję dwa kierunki, do tego koło i samorząd plus zawsze wyskoczy milion innych spraw, które muszą być zrobione na już. To wszystko sprawia, że spędzam długie godziny poza domem, a kiedy już do niego wracam, to muszę siąść i dalej pracować, żeby ogarniać tematy na następne dni. Po całym dniu wracam, trzeba coś zjeść, odpocząć chwilę i robi się późny wieczór, a tu tyle do zrobienia! No i zarwana noc. Przy okazji zajęcia się przekładają, nakładają i często okazuje się, że wstaje rano i mój plan na dany dzień spalił na panewce. To powoduje dyskomfort oraz zmniejszenie radości z tego co robię. Dlatego też ostatni czas w dużej mierze poświęcam na domykanie pewnych spraw i obowiązków, by przewartościować swój work-life balance (od dłuższego czasu niestety był to work balance). Nie chce mówić tutaj, że to co robiłem było złe, wręcz przeciwnie, zyskałem bardzo dużą ilość wiedzy, spróbowałem wielu różnych rzeczy, projektów itp., poznałem wiele wartościowych osób. Jednak jak mówi hasło „są rzeczy ważne i ważniejsze” i chcę teraz trochę poprawić swoją jakość życia i wrócić do stanu sprzed kilku lat, poświęcić więcej czasu rodzinie i przyjaciołom, wrócić do zapomnianych hobby…

No i Ci złodzieje. Łapię się na tym, że coś robię, robię i… czemu przewijam Facebooka? Niestety powyższe przeciążenie i łatwość dostępu do tak zwanych złodziei czasu sprawia, że zamiast efektywność mojej pracy spada.

DSP uświadamia mi też takie rzeczy i dlatego mówię stanowcze NIE. Poprawiam jakość życia z tygodnia na tydzień 🙂 Redukcja obowiązków, zacząłem się wysypiać, inaczej odżywiać 🙂 Pozytywnie!

Podsumowanie

Jak widzisz, drogi Czytelniku, w moim życiu zachodzą dzięki temu konkursowi zmiany, które mam nadzieję będą zachodzić dalej i się utrzymywać. Wpisy dotyczące podsumowania udziału w DSP są dla mnie bardzo osobiste i ważne. Chciałem się z tym z Wami podzielić z dwóch względów:

  1. Konkurs może nie tylko zajawką do porobienia czegoś nowego, ale też do przemyślenia co jest w moim życiu dobre, a co już nie koniecznie.
  2. Powiedziałem we wpisach, co robię i co chcę robić. Czuję się teraz odpowiedzialny za moje słowa i kiedy będę miał chwilę słabości, to powiem sobie „Gościu, przecież powiedziałeś o tym ludziom, nie możesz dać ciała teraz, no jak…” i będzie to moją formą motywacji 🙂

Wiem, że to nie koniec DSP i podobne podsumowanie pojawi się po samym konkursie, mam nadzieję, że będzie jeszcze bogatsze w opis przemian.

Tym czasem życzę Ci miłego dnia i proszę, trzymaj kciuki za mnie! 🙂

7. tydzień DSP i co u mnie słychać? Cz. 1

ยินดีต้อนรับ! (tajski)

Piątek, piąteczek, piątunio…! W sumie to i wczorajszy dzień był już wolny, bo i ferie wielkanocne się zaczęły na uczelni. Czas świąt jest czasem radości i refleksji, więc i tutaj należy cofnąć się parę kroku wstecz i przejrzeć co się zmieniło, jeżeli się w ogóle zmieniło. To wydaje mi się będzie jeden z trudniejszych postów naskrobanych przeze mnie, ale jak potrzebny. Zatem nie przeciągając do dzieła!

Rzeczy może mniej ważne, ale będące wartością dodaną

Kilka kwestii jest może mniej ważnych, niż to na czym się chcę skupić, ale uważam, że też powinny się znaleźć w tym zestawieniu.

Powitania w innych językach. Może dla Was to taka forma fanaberii czy innego dziwactwa, ale dla mnie jest to fajne 🙂 Lubię poznawać nowe miejsca, jednak niestety bardzo malutko podróżuję, więc to taka nano forma ucieczki w inny zakątek świata, chociaż na kilka sekund 🙂 Dzięki wujku Google! Jeżeli to kogoś zainteresuje, to zbieram pocztówki. Jeśli masz chęć to daj znać i wyślij kartkę! Odwdzięczę się tym samym! 😀 Kiedyś może Wam pokażę moje kolekcje 🙂

WordPress. Blog, który czytasz, biega na WordPressie. Fajna okazja do zapoznania się z tą, jakże wygodną platformą. Wcześniej korzystałem z Joomli, co też w sumie dobrze wspominam. Przy tej też okazji, nakreśliłem ten ascetyczny szablon strony, dzięki czemu zapoznałem się z metodologią ich tworzenia i podpinania do systemu. Teraz sobie powoli rozrysowuję w głowie nowy, docelowy wygląd i niebawem zacznę go kreować, najpierw lokalnie, a jak go dopieszczę, to rzucimy go we świat i niech hula!

Rzecz właściwa, czyli blog

Nic nie dzieje się bez przyczyny. Gdzieś przypadkiem natrafiłem na vloga Macieja Aniserowicza, to był chyba jeden z pierwszych odcinków, o rekrutacji i wymaganiach na Junior Developera. I tak odcinek do odcinka i kliknięcie do kliknięcia i trafiłem na DSP. Od dłuższego czasu chciałem coś zrobić w sieci. Jeszcze nie wiedziałem do końca co. I wiesz, drogi Czytelniku, jak to jest. A nie mam czasu bo to i tamto… Sam z tym walczyłem i będę walczył, ale o tym więcej za sekundę. No i tak o to mówię, biorę udział, to mnie zmotywuje. I tak rozglądałem się za hostingiem, domeną i całą resztą technicznych komponentów. Aż w końcu nadszedł ten dzień i ruszyłem 🙂 I od tego dnia cały czas daję radę i jestem z siebie dumny. Może i to nieskromnie brzmi, może widzisz niedociągnięcia, czy jakieś inne błędy, ale wiedz, że prowadzenie tej strony robi niesamowity przewrót w moim życiu i cieszę się, że nie jako i Ty jesteś fragmentem tego zamieszania! 🙂

Rozwój

Przygotowanie każdego wpisu zabiera mi dużo czasu, ponieważ chcę, aby to co piszę było naprawdę przemyślane. Dużo czasu zabiera również szukanie źródeł, które czasem Wam podlinkowuję i z których sam uzupełniam swoją wiedzę. I to jest właśnie największą wartością mojego udziału w DSP, to ciągłe pogłębianie swojej wiedzy. Oglądam vlogi Macieja Aniserowicza, Mirka Burnejki, Arka Benedykta, szukam, czytam… Dzięki temu wszystkiemu powoli klaruje się w mojej głowie obraz tego, czym chciałbym się zajmować w przyszłości. Odnośnie uzupełniania wiedzy, jak już wielokrotnie wspomniałem, projekt jest tylko dodatkiem do tego, o czym chcę powiedzieć. Jest przykładem, na którym mogę ćwiczyć i opisywać. Jak widzisz, praca nad nim idzie bardzo wolno, ale to z faktu, że wolę skupić się na treści merytorycznej niż nad samym naklepaniem kodu.

Przyjemność

Prowadzenie tego małego przybytku sprawia mi niesamowitą radość i cały czas nie mogę się doczekać, kiedy znajdę chwilkę, żeby coś porobić związanego z blogiem. Czasem idzie lepiej, czasem idzie gorzej z tym czasem, ale nie olewam tematu 🙂 Na Slacku DSP widziałem rozmowy o fali postów, które nic nie wnoszą, bo ludzie piszą „nie mam czasu, ale dwa posty w tygodniu, więc pisze coś o tak”. Nie chcę tak robić i tak nie robię. Jeżeli nie udało mi się wypuścić dwóch postów, jak np. w zeszłym tygodniu, to nie skrobię czegoś na siłę, bo nie warto, nie o to w tym chodzi.

Rozmowa

Blog jest miejscem, gdzie mogę z Tobą porozmawiać. Czy to w komentarzu, czy na Facebooku, czy w jakikolwiek inny sposób. Jest to miejsce, w którym mogę podzielić się swoim doświadczeniem z Tobą, a jednocześnie mogę zapisać najważniejsze punkty, by nie uleciały z głowy. Ponadto, kiedy mówisz: „ej stary, bo tam ostatnio czytałem u ciebie…” to nawet nie wiesz jakiego kopa do przodu mi dajesz i jeszcze bardziej motywujesz do działania. Jestem tutaj dla siebie i Ciebie.

Przerwa

I znowu jest tyle rzeczy, o których chcę powiedzieć, że wpis się rozciąga, dlatego dzisiaj zakończymy na tym i w przyszłym już tygodniu będę kontynuował 🙂 Życzę Ci miłego dnia i Wesołych świąt! 🙂

Witaj świecie! (Hello world!)

Cześć!

Witam Cię ponownie na moim blogu. Z zamiarem stworzenia tego „pamiętniczka” nosiłem się już dłuższy czas. Niedawno trafiłem na blog Macieja Aniserowicza Devstyle.pl oraz na organizowany przez niego konkurs Daj się poznać. To było ostatecznym bodźcem do stworzenia tego cosia, którego właśnie przeglądasz. Jest to dla mnie baaaaardzo duże wyzwanie, jednak głęboko wierzę, że doświadczenia, które w tym czasie zbiorę, będą budujące, dadzą mi dużo satysfakcji i radości.

Cały czas o sobie, a co Ty będziesz z tego miał/a? Mam nadzieję, że przede wszystkim będziesz się ze mną dobrze bawił/a, a przy okazji może nauczysz się czegoś nowego, świeżego lub spojrzysz na pewne sprawy z drugiej strony. Kto mnie zna, wie, że lubię dzielić się swoją wiedzą lub razem ją zdobywać.

Jak widzisz strona, mimo że napędzana WordPressem, jest dość ascetyczna, ale to z uwagi na fakt, że dopiero uczę się indywidualizować ten system. Wszystko przyjdzie z czasem, jednak jeżeli coś nie działa, masz pomysł na usprawnienie tej strony, a może chcesz mieć swój wkład w to dzieło, to proszę odezwij się do mnie! Sposobów na skontaktowanie się ze mną jest kilka, wszystko opisane jest w zakładce Kontakt.

To pierwszy post w tym serwisie. Miałem milion pomysłów w głowie co i jak napisać, ale jak przyszło co do czego, to dużo uleciało. Zmęczenie, późna pora robią swoje. Na pewno będę edytował ten post, a większe myśli dawał w nowych. W zakładce FAQ znajdziecie odpowiedzi na pytania, które będą się wydawały najczęściej zadawane lub uznam, że coś powinno być w stałej wiadomości.

Jak wspomniałem na stronie głównej, warunkiem wzięcia udziału w konkursie, jest rozwijanie projektu programistycznego. Dokładniej opiszę go w kolejnym poście już ściśle dotyczącym tego tematu.

Powiem jeszcze może na koniec tego wpisu, jakie mam założenia co do dalszej aktywności na tym blogu. Głównym tematem będzie oczywiście projekt. Jednak nie samym kodem człowiek żyje, prawda. Pisanie co post „w pliku abc.java zmieniłem w linijkach 4. – 6. to i to, bo to i tamto”. Nudne jak flaki z olejem. Dlatego będę chciał starał się pisać ten kod tak, aby tłumaczyć pewne zagadnienia, z którymi na codzień do czynienia, tzn. powiemy sobie troszkę o modelowaniu, systemach kontroli wersji, wzorcach projektowych. Przy czym wprowadzam jedno zastrzeżenie (być może to taki firewall przed ewentualną falą hejtu: „Matko, co za głupoty tu pisze… Szkoda gadać…”): JESTEM DOPIERO NA POCZĄTKU SWOJEJ DROGI I UCZĘ SIĘ PODOBNIE JAK WY. JEŻELI UWAŻASZ, ŻE COŚ JEST BŁĘDNE OCZYWIŚCIE O TYM POWIEDZ! Chętnie z Wami o tym porozmawiam, po to żeby i siebie nauczyć, ale też żeby inni mieli kolejne n-te materiały w internecie.

Jak widzisz pod postami jest możliwość komentarzy. Oczywiście po to, żeby móc sobie porozmawiać na zadany temat. Jednak mówię od razu: nie będę tolerował zachowań nieodpowiednich, przekleństw itp. Takie posty będą z automatu wywalane. Ponadto proszę też o szanowanie polskiej mowy i używanie znaków interpunkcyjnych itd. 🙂

Podsumowując, zapraszam do korzystania! 🙂 Spędź ten czas razem ze mną! 🙂

1 2