Posty z kategorii: Ogólne

No to chyba tylko ja zostałem… DSP 2017

Czołem!

Niektórzy o Daj się poznać może już zapomnieli, a ja jeszcze nie podsumowałem konkursu Daj się poznać. Skandal, płacz i zgrzytanie zębów! Jak tak można! No czasem po prostu trzeba 🙂 Nie ma co odwlekać, zaczynamy!

Jak do tego wszystkiego doszło…

Związany z komputerami jestem z tego co pamiętam od 6. klasy szkoły podstawowej. Wtedy to pojawiły się w planie lekcji pierwsze zajęcia z informatyki i po zajęciach kółko informatyczne. Tworzenie pierwszych stronek internetowych, w pełni statycznych z wrzuconymi skryptami, jakieś zegarki, kalendarze prosto z internetów. To był rok bodajże 2008. Kiedyś takich repozytoriów oferujących kody do osadzenia było multum. Chyba te czasy już minęły 🙂 Oprócz pisania stronek było coś takiego jak Microsoft Windows Logo. Pisało się proste komendy i rysowało się obrazki na ekranie. Pierwsze zderzenie z programowaniem, taki dzisiejszy Scratch 🙂

Potem w gimnazjum też jakoś powoli wokół tego oscylowało, jednak bardziej zapaliła mnie elektronika. Dużo siedziałem i czytałem na ten temat, wiele nie rozumiałem, ale było fajnie! Początki zawsze są trudne. Zainteresowałem się też programowaniem mikrokontrolerów. Jak każdy chyba zaczyna, język C i kontrolery rodziny AVR.

No i w liceum. Poszedłem na profil z rozszerzoną matematyką, fizyką i informatyką. Wiele wtedy ruszyłem do przodu. Napisałem swojego CMSa w PHP (dzisiaj to bym ten kod zaorał, ale kiedyś jakoś trzeba było zacząć), dalej bawiłem się kontrolerami. W trakcie lekcji pisaliśmy programy w Pascalu. Z tego co się orientuje, teraz już tego nie praktykują, tylko ludzikowie uczą się w C++. Do tego jeszcze napisałem takim mały system do obsługi biblioteki w Delphi. Jeszcze z tym programem byłem w Kaliszu na konkursie też. No było trochę różnych ciekawych zajęć 🙂

Czas na studia. Na pierwszym roku programowanie strukturalne w C++, potem obiektowo. Zacząłem studiować informatykę. Tutaj już za dużo by pisać i się rozdrabniać, jak powyżej.

W międzyczasie gdzieś chodziło mi po głowie, żeby może zacząć coś pisać, robić. Fascynowało mnie, jak ludzie wrzucali swoje filmiki w Jutuby, gdzie tłumaczyli ludziom rzeczy związane z tworzeniem oprogramowania. Sam w końcu z nich czerpałem garściami! No i tak się schodziło, schodziło…

Aż w końcu trafiłem na vlog Maćka Aniserowicza. Chyba 3. odcinek. Mówię wow, ale fajnie by było wziąć w tym udział. A tam, raz kozie śmierć… I miałem w głowie wielkie plany, jak bombowo ruszyć z działalnością blogową, ale natłok zajęć (jak zawsze) sprawił, że w błyskawicznym tempie wykupiłem hosting, domenę, w dwie noce z tutorialami z internetów napisałem swój szablon do WordPressa. No i jedziemy z tematem!

Jak doszło, to sobie i poszło!

Ja nie dam rady, no ja?! No jak nie, jak tak! No i tak dziergałem sobie te wpisy. Sprawiało mi to mega przyjemność. Jedyne co mi się nie podobało już wtedy to było to, że nie miałem planu publikowania tych wpisów. Ani na jaki temat będą te wpisy, ani kiedy będą one opublikowane. Często to było tak, że siadałem, pisałem i od razu publikowałem. Wiem, że to było niefajne i się sam źle z tym czułem. Wiem też, że wpis musi chwilę odleżeć tak, aby potem do niego zajrzeć i świeżym okiem na niego spojrzeć. Umożliwia to wyłapanie błędów, czy dodanie czegoś świeżego.

No i dotrwałem do końca konkursu. I to był dla mnie największy sukces, nic więcej nie oczekiwałem i dokładnie taki cel sobie wyznaczyłem. Dotrwać i pokazać sobie, że mogę.

Po konkursie oddałem się studiom w całości – trzeba było wszystko pozaliczać itd. No i przed samą sesją gala Daj się poznać. Niezwykłe dla mnie przeżycie. Tyle ludzi, którzy wyszli ze swojej strefy komfortu. Każdy starał się dać coś od siebie. Jak pisałem w poprzednim wpisie – to jest nasz skrawek internetu i ja traktuje swój jak kolejny dom. Chcę, żeby był jak najpiękniejszy, jak najlepszy, by każdy mógł tutaj wstąpić i wypić ze mną herbatę oraz porozmawiać na nasze wspólne tematy 🙂 No i ilość prezentacji – powalająca. Siedemnaście prezentacji, w tym 15 prowadzonych przez uczestników konkursu. Szał! Zresztą co tu dużo mówić. Zastanawiałem się i planowałem napisanie kilku słów o każdej z prezentacji, nawet starałem się robić zdjęcia w tym czasie, jednak każdy może obejrzeć te wystąpienia na odpowiedniej playliście na kanale Devstyle.pl. Zapraszam do obejrzenia tych filmów!

No i po co to wszystko?

Hmm… może najlepiej to wypunktować?

  1. Zacząłem się bardziej rozwijać w kierunku informatyki. Coraz bardziej wyklarowuje mi się w głowie wizja przyszłości, to gdzie chce dotrzeć i jak tam dotrzeć.
  2. Zacząłem dostrzegać rzeczy, których wcześniej nie dostrzegałem. Zdarzyło mi się o tym powiedzieć w trakcie gali DSP i tutaj to powtórzę. Ten konkurs pozwolił mi na poznanie siebie na nowo, spojrzenie z nowej, nieznanej mi strony. (I dlatego polecam każdemu wzięcie w nim udziału, żeby spojrzeć na siebie z boku!)
  3. Poznałem nowe ciekawe źródła informacji na różne tematy, produktywności, finansów itp. Coś na co wcześniej nie zwracałem aż tak bardzo uwagi.
  4. Staram się cały czas wdrażać metody pozwalające mi na produktywną pracę. Nabranie nawyków zajmuje trochę czasu, ale z dnia na dzień jest coraz lepiej 🙂
  5. Projektu nie skończyłem, ale zacząłem. Jak pisałem wcześniej, zmieniły się plany i wszystko na bieżąco będę publikował tutaj na blogu 🙂
  6. Przestawiam swój work-life balance. Nie można cały czas dawać z siebie 200% normy 🙂 Ważne jest, żeby też mieć czas dla siebie 🙂
  7. Nie można być dobrym we wszystkim, jak się jest dobrym we wszystkim, to jest się dobrym w niczym 🙂

Chyba wszystko. Część z tego to oczywistości, ale trochę zajęło, zanim dotarły mi do łepetyny. Co ważne, nie wszystko da się zrobić od razu, jednak cały czas się staram, aby poprawić lub naprawić to, co jest nieprawidłowego w moich nawykach, zachowaniach itd. Pierwszym krokiem do sukcesu jest uświadomienie sobie, że coś może być robione lepiej 🙂

Może wyszło troszkę długo, ale mam nadzieję ciekawie. Jeżeli masz jakieś pytania, to śmiało zapraszam do dyskusji w komentarzach! Proszę kliknij łapkę w górę, udostępnij post. Bardzo dużo to dla mnie znaczy! A tymczasem życzę Ci miłego dnia i do zobaczenia w kolejnym wpisie!

Powrót po… miesiącach?

Cześć i czołem! 🙂

Uff, mega dawno mnie tu nie było. Witam ponownie u mnie na blogu 🙂 Stęskniłem się mega za tym miejscem i w końcu zebrałem się, żeby tutaj wrócić.

Zapytasz się mnie pewnie, gdzie byłem jak mnie nie było. Jak się skończyło Daj się poznać, to zaczęła się na dobre sesja, którą znów pochłonęła mnie, niczym dobra książka – nie dało się od niej oderwać. W sumie dalej trwa, mam dwa projekty do dokończenia.

W międzyczasie oczywiście była jeszcze gala DSP. Odnośnie całego DSP powstanie osobny post, już niebawem. Krótkie podsumowanie tego co udało mi się zrobić i co udało się zmienić. To będzie dość obszerny artykuł.

A co po sesji? Pracuje w pełnym wymiarze godzin przez całe wakacje. Początek wakacje (właściwie cały lipiec) starałem się odpocząć, odespać co swoje, poplanować, o czym za chwilę. W między czasie nadrabiałem trochę swoich zaległości, zamykałem część tematów. Potrzebowałem odpoczynku i sobie go dałem 🙂 No i co ja tak zaplanowałem i przemyślałem? Pewnie jak się domyślasz, dużo myślałem o tym miejscu w świecie.

Pisząc ten post przyszła mi do głowy taka analogia. Kupujesz swoje pierwsze małe mieszkanie i powoli je remontujesz i urządzasz. I tak jest z tym miejscem. To takie moje małe mieszkanie, które powoli urządzam, remontuje, niedługo będę wstawiał nowe meble…

Poniżej przedstawię Ci zarys moich planów związanych z dalszym rozwojem tego miejsca (w punktach będzie najbardziej czytelnie):

To chyba tyle. Te rzeczy miałem wypisane w notatkach w OneNote i przemyślałem jeszcze raz w ciągu tworzenia tego wpisu. Może trochę tajemniczo, ale nie mogę odkryć wszystkich kart na samym początku, bo co to by była za zabawa. Tak samo, jak idealne mieszkanie wypracowuje się latami, tak samo i to miejsce zanim będzie takie, jakie chce, to musi trochę wody w rzece upłynąć. Jeżeli masz jakieś sugestie, czy do tematów na blogu, czy chcesz się jakoś włączyć w moją pracę, to śmiało dawaj znać! 🙂 Lubię pracować z ludźmi, dlatego Twoje zaangażowanie będzie mnie cieszyło mocniej 🙂 Obiecuję, że dam z siebie wszystko, aby jak najlepiej wywiązać się z tego, co napisałem wyżej. To będzie taka umowa między nami #HackowanieSwojejMózgownicy 😉 Oczywiście jak zawsze nie będzie łatwo, bo już w lutym obrona projektu inżynierskiego, dlatego pewnie też to mi zajmie sporą część czasu.

Znów dość długi wpis. Mam nadzieję, że będziesz mi towarzyszył/towarzyszyła w tym co robię 🙂 Bardzo lubię przebywać w tym małym, ciasnym mieszkanku – ciasnym, ale własnym 🙂 To całe blogowanie, jest naprawdę ciekawą i rozwijającą czynnością i nie chciałbym jej stracić 🙂 Zatem do zobaczenia, mam nadzieję już niedługo albo umówmy się już od razu. W przyszły czwartek wieczorem widzimy się na moim, późnym bo późnym, ale będzie, podsumowaniu wydarzenia Daj się poznać 2017. To będzie bardzo ważny dla mnie wpis, więc przeżyj go razem ze mną 🙂 Zachęcam Cię, kliknij łapkę w górę, udostępnij post, ten wpis, obserwuj w mediach społecznościowych. Może kogoś jeszcze zainteresuje to, co robię, może ktoś będzie miał jakieś uwagi dla mnie 🙂 Poproszę 🙂

Do zobaczenia! 🙂

Informatyk/programista w przemyśle

Welcome! (łaciński)

Następny wpis z szeroko rozumianego IT. Ostatnio lepiej mi się nad takimi wpisami pracuje, głównie z uwagi na to, że mam mało czasu na rozwój projektu. Zbyt wiele strzałów z boku. Ale spokojnie, co się odwlecze to nie uciecze 🙂 Przygoda z konkursem powoli się kończy, ale przygoda z blogowaniem na pewno nie! 🙂 Będę zmuszony zrobić małą pauzę w pisaniu bloga i rozwijaniu projektu, ponieważ trzeba zaliczyć to i owo na uczelni, a jest tego całkiem sporo na dwóch kierunkach tak naprawdę 🙂 Nie przedłużając, dzisiaj chciałbym w kilku słowach opowiedzieć Ci o czymś, co jest związane bezpośrednio z moim drugim kierunkiem studiów (patrząc chronologicznie pierwszym) to jest z automatyką i robotyką oraz o tym, jakie informatyka zajmuje miejsce (a zajmuje coraz wyższe) w przemyśle.

Co to ta automatyka i robotyka?

Pozwolę sobie zacytować Wikipedię, by zdefiniować te dziedziny nauki.

Automatyka (ang. automatic control lub control engineering) – dziedzina techniki i nauki, która zajmuje się zagadnieniami sterowania różnorodnymi procesami, głównie technologicznymi i przemysłowymi (zwykle bez udziału lub z ograniczonym udziałem człowieka).

Automatyki nie należy utożsamiać z automatyzacją (ang. automation), czyli metodami i środkami służącymi do wyeliminowania lub ograniczenia udziału człowieka w różnych czynnościach. Do automatyzacji może się przyczynić nie tylko automatyka, ale i na przykład mechanizacja, robotyka lub odpowiednie wykorzystanie technologii informacyjnych.

Robotyka – interdyscyplinarna dziedzina wiedzy działająca na styku mechaniki, automatyki, elektroniki, sensoryki, cybernetyki oraz informatyki. Domeną robotyki są również rozważania nad sztuczną inteligencją – w niektórych środowiskach robotyka jest wręcz z nią utożsamiana.

Po raz pierwszy terminu robot użył czeski pisarz Karel Čapek w 1920 roku w swojej sztuce Rossum’s Universal Robots. Terminem tym określił sztuczną istotę zbudowaną na podobieństwo człowieka, stworzoną, by zastąpić człowieka w pracy. Nazwa wywodzi się od czeskiego robota czyli praca pańszczyźniana. W języku angielskim pojęcie to pojawiło się po raz pierwszy w krótkim opowiadaniu Isaaca Asimova Kłamca (Liar) w 1941 roku. Początek rozwoju robotyki jako dziedziny wiedzy przypada na rok 1961. Wtedy to w General Motors uruchomiono pierwszy manipulator pracujący na linii produkcyjnej.

Przemysł w rozumieniu dużych fabryk produkcyjnych, nie jest w stanie funkcjonować bez automatyków i robotyków. Technologowie projektują proces od strony wykonania danego produktu – co po kolei ze sobą mieszać, w jakich proporcjach, temperatury, czy po kolei obrabianie elementu, składanie elementów w całość. Automatyk dba o to, aby ten proces przebiegał zgodnie z założeniami ustalonymi przez projektantów i technologów. Robotyk zaś dostarcza roboty, manipulatory, odpowiednio je oprogramowuje tak, by zastąpiły człowieka przy wykonywaniu powtarzalnych czynności, dzięki czemu można je wykonywać szybciej, powtarzalniej, dokładniej, no i robot zdecydowanie rzadziej idzie na L4 🙂 Ale dlaczego o tym zdecydowałem się napisać post? Dlatego, że dzisiaj co raz więcej pracy obok automatyka i robotyka w dużych zakładach przemysłowych ma… informatyk 🙂 Najpierw krótki rys historyczny.

Rewolucje przemysłowe

Od czasów, kiedy biegaliśmy jako ludzie po drzewach za bananami minęło już troszkę. Przez ten czas rozwinęliśmy się w sposób niewyobrażalny. Szczególnie ostatnie 300 lat tak naprawdę było przewrotowych w życiu ludzi. Nie mówiąc już o ostatnich 30 latach. Jednak wyróżniamy, zwane rewolucjami, w których wynalazki danego czasu stały się kamieniami milowymi w obszarze rozwoju przemysłowego.

O pierwszej rewolucji przemysłowej mówimy od czasu wynalezienia i wprowadzenia maszyny parowej. To spowodowało rozwój kolei i transportu, wiele maszyn w przemyśle otrzymało napęd dzięki zespołowi parowemu. Można było produkować więcej i szybciej oraz szybciej dystrybuować towary. Zdecydowany kopniak w rozwoju.

Wydarzeniem początkującym drugą rewolucję przemysłową było utworzenie linii produkcyjnej w zakładzie przetwórstwa mięsnego w Cincinnati. Zmieniło się podejście do produkcji organizacja pracy, zasobów maszynowych i ludzkich. Powstało podejście do produkcji, które powszechnie jest stosowane do dzisiaj.

Trzecią rewolucję przemysłową zapoczątkował tak naprawdę dynamiczny rozwój elektroniki. Wynalezienie układów programowalnych oraz nowych sposobów sterowania np. silnikami elektrycznymi spowodował, że sterowanie maszyną było zdecydowanie prostsze i łatwiejsze oraz że mogło odbywać się automatycznie. I tutaj już wkracza nasza ukochana branża IT. Programiści stanęli na wysokości zadania i zaczęli dostarczać rozwiązania dla przemysłu, które pozwalały monitorować proces w czasie rzeczywistym oraz nim sterować. Powstało coś, co nazywamy SCADA – Supervisory Control And Data Acquisition. Scadą nazywamy oprogramowanie, które daje operatorowi własnie takie możliwości. I trwa to aż do teraz.

Co dalej?

Warto wspomnieć, że przemysł jest, szczególnie wbrew pozorom w dzisiejszych czasach, bardzo konserwatywny. Niechętnie korzysta się z naprawdę nowych technologii oraz tzw. „petard”. Z czego to wynika? Wbrew pozorom z czystej ekonomii. Wyobraź sobie, że jest sobie linia produkcyjna samochodów XYZ, bardzo lubiana i rozpoznawalna marka. Jak sądzisz, ile może kosztować linii produkcyjnej chociażby na minutę? Odpowiedź brzmi dziesiątki, a może i nawet setki tysięcy euro. Tak, dobrze widzisz. Dlaczego więc nie tak bardzo przemysł boi się stosowania nowinek technologicznych? No bo są one po prostu nieprzetestowane przez odpowiednią ilość ludzików. Jeżeli jakieś rozwiązanie jest stosowane od 30 lat to znaczy, że jest dobre i niezawodne, nowinka natomiast, jest jak sama nazwa mówi nowa i nieznana. Nie wiadomo jak może w pewnych sytuacjach zareagować, a jeżeli coś się „wykrzaczy” to jak duże straty może to przynieść.

Jednak to nie znaczy, że jesteśmy na etapie, w którym już nic się nie może zmienić. Wręcz przeciwnie. Wkraczamy w nowy etap w przemyśle, gdzie informatycy mają gigantyczne pole do popisu. O czym mowa?

Przemysł 4.0

W dzisiejszym przemyśle coraz częściej słyszymy hasło „Przemysł 4.0”. Jest to nazwa czwartej rewolucji przemysłowej, której kamieniem milowym są rzeczy takie jak Internet of things, chmura, sztuczna inteligencja i ich pochodne. Ale jak to się ma do składania owych samochodów z wcześniejszego przykładu? Dzięki wprowadzeniu powyższych technologii do procesów produkcyjnych jesteśmy w stanie dynamicznie i elastycznie gromadzić dane z procesu, analizować je przy pomocy sztucznej inteligencji i optymalizować te procesy tak, by przebiegały jeszcze szybciej, bardziej wydajnie. Czy zatem przemysł nie boi się wprowadzać takich zmian? Boi się, ale na szczęście coraz więcej osób dostrzega ogrom zalet płynących z modernizowania swojej infrastruktury. A do modernizowania tej infrastruktury potrzebni są informatycy, specjaliści od bezpieczeństwa, analizy danych, sztucznej inteligencji.

Podsumowanie

Przemysł 4.0 to przyszłość i co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Potrzeba młodych, światłych ludzi, którzy dostarczą nowoczesne rozwiązania pozwalające na maksymalizację produkcji ze względu na różne kryteria, czy to finansowe, czy jakościowe. Kilka ciekawych materiałów znajdziecie pod tymi linkami:

Kolejny temat rzeka. Rzeka, która stworzy ogromną ilość miejsc pracy dla osób z branży IT. Mam nadzieję, że zainteresował Cię ten temat i poczytasz coś więcej o nim 🙂 Programista nie musi siedzieć gdzieś w korpo pod krawatem za biurkiem. Może robić inne, równie, a może nawet bardziej, ciekawe rzeczy 🙂 Jeżeli masz jakieś pytania, to oczywiście zachęcam do ich zadawania i komentowania. A jeżeli już przeczytałeś i Ci się podobało, to kliknij na Facebooku przysłowiową łapkę w górę albo podeślij link znajomym 🙂 Dziękuję i życzę Ci miłego dnia! 🙂

Informatyk/programista potrzebny przy budowie gokarta elektrycznego?

Vitajte! (słowacki)

Dzisiaj chcę Ci coś opowiedzieć, drogi Czytelniku. Opowiem Ci o zespole świetnych ludzi, którzy tworzą coś niezwykłego i o tym, co może robić informatyk lub stricte programista w ich szeregach. Ostrzegam, wpis jest troszkę długi, ale naprawdę warto go przeczytać 🙂

Jak zapewne czytałeś w sekcji O autorze, mam niebywałą przyjemność być członkiem Koła naukowego ADek, działającego przy Wydziale Elektrycznym Politechniki Warszawskiej.

O kole

Koło naukowe ADek od początku swojego istnienia zajmuje się budową gokartów elektrycznych, z którymi co roku jeździ na zawody Limoges French International and Educational Meeting of Electrical Gokart e-Kart i z których co roku przywozi różne nagrody. Poniżej zachęcam do zapoznania się z filmem z zawodów w 2016 roku.

Oraz kolejny film przedstawiający naszą działalność:

Członkowie koła projektują i implementują rozwiązania z dziedziny mechaniki i elektrotechniki, które w sumie tworzą całość zwaną gokartem elektrycznym.

Drugą sekcją w kole, która się wytworzyła całkiem nie dawno, jest sekcja budowy bezzałogowych statków powietrznych, czyli tzw. „dronów”. Pewnie widzisz, że ostatnio drony są po prostu wszędzie 🙂 Także i do nas dotarły. Tutaj ekipa przygotowuje się do zawodów dronów Droniada, które odbędą się w czerwcu w Krakowie. Zobacz, jak ciekawe zadanie zostało postawione przed uczestnikami zawodów 🙂

Staramy się, aby nasze rozwiązania były nowoczesne, innowacyjne, a co więcej, zaspokajały potrzeby dynamicznie rozwijającego się rynku – czy to pojazdów elektrycznych, od których nie uciekniemy, a wręcz przeciwnie, powinniśmy się coraz bardziej z nimi zaprzyjaźnić (kto nigdy nie jechał, to polecam! :D), czy lotniczych. Dzięki temu członkowie koła mają dostęp do narzędzi czy elementów dostarczanych od naszych sponsorzy mogą pozyskać wartościowych pracowników czy realizować swoje projekty z naszym udziałem. I wilk syty i owca cała 🙂 Bo, jak się pewnie domyślasz, niestety do takich przedsięwzięć są potrzebne całkiem spore pieniądze.

Koło liczy ok. 40 osób podzielonych na różne zespoły, np. mechaników, napędu, instalacji itp. Członkowie koła pochodzą z różnych kierunków i wydziałów. Są wśród nas automatycy, elektrotechnicy, mechanicy. Jednak w ostatnim czasie coraz silniejsza stała się potrzeba utworzenia nowego zespołu, do którego właśnie zmierzam w swoim wpisie 🙂

Czy to wystarczy popodpinać ze sobą kabelkami i skręcić śrubkami i jedzie?

Otóż oczywiście nie. Pewnie się zdziwisz, ale do 100% działania takiego pojazdu trzeba… naklepać całkiem sporą ilość kodu. Tak, kodu! Ze względu na rozwój koła, ilość zespołów, członków, ilość pracy do wykonania, zaczęliśmy tworzyć kolejny zespół, tzw. Dział IT. Szumnie i dumnie brzmi, ale nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, jak jest ten zespół osób ważny w naszej pracy. Pozwól, że przedstawię Ci strukturę tego działu i wyjaśnię po kolei co się z czym je.

Struktura działu IT w kole

Nasz dział składa się z trzech zespołów. Pierwszym z nich jest zespół oprogramowania niskopoziomowego. Jak napisałem wcześniej, projektujemy i implementujemy urządzenia od podstaw. Sercem urządzeń elektronicznych jest mikrokontroler, który w najprostszych wypadkach zbiera dane z czujników i przesyła je odpowiednią magistralą do innych urządzeń. Jednak mikrokontroler trzeba co zrobić? ZAPROGRAMOWAĆ. Urządzeń powstających od podstaw u nas w kole jest całkiem sporo, zatem i samego oprogramowania do napisania także jest całkiem dużo. Ponadto kod trzeba w jakiś sposób utrzymać i ewentualnie rozwinąć, jeżeli urządzenie tego wymaga i w ogóle umożliwia 🙂 Do dziś robiliśmy to tak, że jedna lub dwie osoby tworzyły jakieś urządzenie od podstaw, projektując elektronikę i pisząc potem na nią kod. Jednak podział obowiązków ściśle na dwie, tzn. elektronik zajmuje się tym, co wychodzi od nóżki mikrokontrolera dalej, a programista tylko tworzy kod realizujący założenia sprawi, że urządzenia będą powstawały szybciej, bo projektowanie kodu i elektroniki będzie można zrównoleglić i będą jeszcze lepiej dopracowane (jeżeli ktoś nigdy nie projektował elektroniki, to podpowiem, że jest to niesamowicie trudne i trzeba brać pod uwagę wiele czynników). Tutaj głównie wykorzystywać będziemy język C, w tym języku bardzo wygodnie się to robi 🙂 Można to robić jeszcze w Assemblerze, ale na razie sobie to podarujemy 🙂

Drugim zespołem potrzebnym w kole jest zespół oprogramowania wysokopoziomowego. O matko, chcesz mi powiedzieć, że tam można jeszcze coś pisać w jakimś Pythonie, Javie czy .Necie? Można. Pewnie, że można. A nawet trzeba. Dodam, że część projektowanych urządzeń może skomunikować się z komputerem, są też takie, których sercem jest minikomputer RaspberryPi, o którym już pisałem tutaj 🙂 Stawiamy na nim Linuxa i wtedy mamy możliwość uruchomienia aplikacji napisanych w językach wysokopoziomowych. Jeżeli chodzi o urządzenia, które mogą skomunikować się z komputerem. Napisanie odpowiednich aplikacji w języku wysokiego poziomu może np. pozwolić zebrać dane pomiarowe, zmienić ustawienia konfiguracyjne urządzenia bez zmian i rekompilowania programu procesora etc. Możliwości jest nieskończona ilość, a pomysłów w głowie jeszcze więcej 🙂 Ale oczywiście co? Potrzeba to ZAKODZIĆ. Do tej pory też to działało tak jak wyżej. Osoba projektująca dane urządzenie sama coś tam takiego klepała. Zatem trzeba to zmienić.

No i trzeci, ostatni już zespół w tym dziale – zespół administracji i utrzymania usług sieciowych. Tak duża organizacja jak nasze koło siłą rzeczy musi być w jakiś sposób zarządzana, musi być ułatwiona komunikacja, wymiana plików czy ich wersjonowanie, przy czym nie możemy też korzystać z publicznych usług typu GitHub z oczywistych względów 🙂 Dlatego też powstała potrzeba, aby mocno popracować w tym temacie. Z czasem zostały takie usługi stworzone, jednak niestety, po otrzymaniu przez naszą organizację publicznego IP doszło do włamania na nasz serwer i zainstalowanie rootkita, co wiąże się z koniecznością postawienia wszystkiego od początku. Dostrzegamy oczywiście dobre strony tego przedsięwzięcia. Teraz po 4 latach działania koła dokładnie wiemy, czego potrzebujemy i co się nam jeszcze przyda. Zatem zebrała się w naszym kole ekipa, która teraz dzielnie walczy z tematem konfiguracji wszystkich usług tak, by żyło się lepiej i bezpiecznie 🙂 Pewnie możesz się zapytać a czego to oni takiego potrzebują? No to proszę 🙂 Na co dzień korzystamy z Redmine, który pozwala zarządzać projektami i zadaniami w nich do wykonania. Do wersjonowania plików i równoległej współpracy nad nimi do tej pory wykorzystywaliśmy SVN. Naszymi kontami w tych usługach zarządza Ldap (EDIT: usługa to tak naprawdę OpenLDAP, LDAP sam w sobie jest protokołem dostępu do katalogów). Do przechowywania większych plików i wymiany nimi – FTP. A do tego jeszcze zadbanie o odpowiednie zabezpieczenia, integracja usług ze sobą i wiele wiele innych 🙂 Roboty oczywiście nie do przerobienia.

Podsumowanie

Chciałem Ci w tym wpisie przedstawić kilka rzeczy: koło naukowe, które jest zespołem naprawdę świetnych ludzi wkładających całe serce w to, co robią, jakie potrzeby wynikają z istnienia tak dużej organizacji, pokazać, że programista nie musi kodzić tylko rzeczy związanych bezpośrednio z biznesem, ale może się spełniać również przy innych zadaniach, to jak taki dział się tworzy oraz że programowanie jest wszędzie, nawet tam, gdzie go może nie widać 🙂 Dla mnie to wielki zaszczyt tworzyć z tymi ludźmi to wszystko, o czym dzisiaj napisałem.

Gorąco zachęcam Cię, do śledzenia naszego Fanpage na Facebooku. Jeżeli masz pytania o samą organizację, czy związane z pojazdami elektrycznymi, może chcesz w jakiś sposób do nas dołączyć, czy nam pomóc, nawiązać współpracę, cokolwiek, pisz w komentarzu lub skontaktuj się przez formularz kontaktowy w zakładce Kontakt.

A tymczasem powoli się z Tobą żegnam, drogi czytelniku. Trzymaj kciuki, bo w niedzielę (28.05) nasza reprezentacja znów wyjeżdża do Francji na zawody, które są już we wtorek. Życzę Ci dobrego dnia! 🙂

Malinowy król, czyli komputer na każdą kieszeń?

Bi xêr hatî! (kurdyjski)

We wpisie z cyklu szeroko pojętego IT (swoją drogą bardzo ciekawe i śmieszne określenie) porozmawiamy sobie o… malinach. Są różne odmiany malin: polana, polka, poranna, jaką więc wybrać?

Oczywiście suchy żart musiał wjechać, kiedy na tapecie mamy tzw. Raspberry Pi. Co to takiego jest?

Rys historyczny

Wyobraź sobie, drogi Czytelniku, taką sytuację. Złożyłeś nowy, idealny komputer o niewyobrażalnych parametrach lub po prostu kupiłeś taką maszynę. I przychodzi Twój młodszy brat, siostra, syn, córka i mówi, że chce zobaczyć co jest w środku i jak to działa. Albo, zdecydowanie ciekawsza wersja, jeżeli to i to się zmieni, wymieni, przestawi, to będzie lepiej. A Ty co na to? Nie. Zepsujesz. Spadaj na drzewo. Bo stracisz furę kasy, jak się z Twojego najnowszego, najlepszego sprzętu się zakopci, a wyłożyłeś na to oszczędności swojego życia. Po prostu nie. Czyli, może nie świadomie, blokujesz rozwój drugiej osoby. Co więcej, ta sytuacja może się rozegrać tylko z jedną osobą! Sam się zablokujesz, bo nie będziesz chciał stracić sprzętu. Taki wstęp, żebyś poczuł o co chodzi.

Mamy początek 21. wieku. W Cambridge w college’u św. Jana Eben Upton, dyrektor studiów nad oprogramowaniem, oraz dr Robert Mullins zastanawiają się, dlaczego u studentów jest coraz słabsi w dziedzinie programowania. Wysnuli wniosek, że jednym z głównych powodów takiego zjawiska jest ograniczenie dostępu do komputerów, do ich „bebechów”. Nie mają możliwości, by czegoś dotknąć własnymi rękami, by eksperymentować i kreować nowe pomysły. Czy ta historyjka z początku tego nie prezentuje? Dwa dzisiaj interfejsy naszych telefonów, które tak naprawdę są komputerami, a także właśnie naszych laptopów, stacjonarek itd. są tak naszpikowane okienkami, guziczkami, że nasze myślenie i kombinowanie zostaje wyłączone. Jesteśmy prowadzeni za rączkę. Tylko czasem prowadzenie za rączkę kończy się tak:

Samochód w wodzie

Źródło: http://www.sadistic.pl/patrolem-przez-staw-vt241647.htm

Znamy te historie, gdzie ludzie jadą z GPSem tak ślepo, że kończą w stawie. Tak jest i w tym przypadku. Prostota użytkowania nas ogłupia. Trzeba było zatem stworzyć coś, co pozwoli na naukę, eksperymentowanie i eksplorowania świata programowania, elektroniki, informatyki. I tak o to wyżej wymienieni Panowie stworzyli coś, co nazwali Raspberry Pi.

Co to jest to Raspberry Pi?

Jest to minikomputer. Mini tylko z rozmiaru, jednak ma możliwości takie jak inne pełnowymiarowe komputery. Można do niego podłączyć słuchawki, monitor, ma 4 porty USB, wejście Ethernet. A do tego jest wielkości paczki papierosów, karty kredytowej, czy kostki masła. Do tego jest kilkadziesiąt pinów, do których możemy podłączyć diody LED czy inne sterowniki. A potem spakować wszystko w niezbyt dużą torbę i bawić się dalej w innym miejscu. Cena takiej platformy to ok. 25 do 40 dolarów w zależności od wersji, bo są różne. Jeżeli chodzi o dysk, jest to zwykła karta pamięci. Jeżeli chodzi o systemy, to dokładniejsze informacje znajdziemy na blogu Raspberry. Są to różne dystrybucje Linuxa przystosowane do urządzeń składających się na ten komputer. Możemy mieć kilka kart pamięci i zmiana systemu będzie polegała na wymianie karty. Super sprawa, co nie :D? Najwięcej informacji oczywiście znajdziecie na wspomnianym blogu.

Jak zacząć?

No przede wszystkim trzeba wydać tę parę złotych na samą płytkę, nie ma rady. Do tego jakaś klawiatura, myszka, monitor, karta pamięci. To co praktycznie każdy ma. Potem zasysamy system, wrzucamy na kartę i rozpoczynamy instalację. Potem to już tylko kwestia wyobraźni 🙂

Co można na tym zrobić?

Ja bym się inaczej zapytał. Czego na tym nie da się zrobić. Przykłady? Proszę bardzo. Raspbery Pi może służyć jako serwer druku, centrum domowej rozrywki, z urządzeniami peryferyjnymi jako stacja pogodowa. Można łączyć kilka płytek w klaster. Przy wykorzystaniu Raspberry można także zacząć  zabawę z projektowaniem pojazdów autonomicznych, analizą obrazów itd. Oczywiście RPi służy tu tylko jako rejestrator 🙂 Polecam obejrzeć poniższy filmik:

Jedynym ograniczeniem, jak zawsze, jest tylko nasza wyobraźnia.

Projektów w internecie są tysiące:

i wiele wiele innych.

Z materiałów, z których korzystałem i które mogę polecić są jeszcze:

Podsumowanie

Jeżeli wcześniej nie słyszałeś o tym wspaniałym tworze, to mam nadzieję, że zaraziłem Cię swoją fascynacją tym małym urządzeniem. Wpis miał stanowić taką zajawkę i zbiór ciekawych linków tak, aby móc szybko przejrzeć, jak to się je. Poświęć te parę złotych na to i zacznij się bawić bez obaw, że coś zepsujesz. Kopię zapasową zrobisz kopiując kartę pamięci 🙂 Następnym razem pokażę własne podboje związane z tym urządzeniem. Tymczasem życzę Ci miłego wieczoru czy dnia i do zobaczenia spowrotem u mnie na blogu! 🙂

TeX – dlaczego lepszy jest od Worda?

Merhaba! (turecki)

Sobota, 06.05.2017. Dawno mnie tutaj nie było, ostatni post wleciał 23.04. Było to spowodowane między innymi moim spontanicznym wypadem do Pragi ze znajomymi i odcięciem się od świata. 🙂 Bez internetu, telefonu. Bajka! Dało mi to niesamowitego kopa i dużo energii. No i oczywiście pozdrawiam moją ekipę, z którą tam byłem! 🙂

Udało mi się mieć 9 dni weekendu majowego, który już jutro niestety się kończy. Starałem się ten czas wykorzystać na odpoczynek, spędzić go z rodziną i przyjaciółmi. Jednak czas laby dobiega końca i trzeba troszkę popracować.

Dzisiejszy wpis będzie z kategorii szeroko rozumianego IT. Chciałbym Wam przedstawić narzędzie, które bardzo często wykorzystuję i bez którego nie wyobrażam sobie dzisiaj składania tekstu w tak łatwy i przyjemny sposób. Powitajcie TeXa! 🙂

Co to ten TeX?

Cytując Wikipedię: komputerowy system profesjonalnego składu drukarskiego, obejmujący zarówno specjalny język, jak i kompilator przygotowujący pliki w formatach wymaganych przez urządzenia graficzne (drukarki, naświetlarki). Użytkownik dostaje język oraz kompilator i za ich pomocą ma możliwość składania dokumentów w bardzo precyzyjny i przyjazny sposób. Szczególnie jest to przydatne narzędzie dla ludzi związanych z nauką, którzy często wstawiają do tekstu skomplikowane wzory, np. matematyczne czy chemiczne.

A może słyszałeś o LaTeXu?

LaTeX stanowi nakładkę na TeXa, która usprawnia, automatyzuje pewne czynności. Ja sam na co dzień używam LaTeXa.

Dlaczego LaTeX a nie Word?

  1. Przyjazny programiście – Tak naprawdę kodujemy strukturę dokumentu. Każdy programista woli chyba skrobnąć parę linijek, niż przekopywać się przez miliony ustawień w programie 🙂
  2. Kompatybilność – kto z nas nie miał takiego problemu: tworzysz dokument, który musi jakoś wyglądać, wysyłasz go komuś, w wersji edytowalnej, bo np. ma dopisać swoją część i u niego wszystko się rozjeżdża. Potem on odsyła Tobie i znów Tobie się wszystko rozjeżdża. Albo inny przykład, pobierasz formularz dokumentu z jakiejś strony, otwierasz u siebie i klops. O przejściu pomiędzy pakietem Office od Microsoftu a Libre Office czy Open Office nie wspomnę. Niejednemu z nas spędziło to sen z powiek, a co najmniej poirytowało. A tutaj sprawa jest prosta. Masz kod, który kompilujesz. W pełni kompatybilny, nie zależnie od tego czy korzystasz z Windowsa czy Linuksa.

W tych dwóch punktach zawarłem najważniejsze zalety korzystania z LaTeXa czy ogólnie z TeXa. Odkąd nauczyłem się korzystać z tego narzędzia na początku 2. roku studiów, Worda używam tylko do otwierania dokumentów, które dostaję w takim formacie oraz do tworzenia naprawdę prostych, mało ważnych dokumentów. W innym przypadku sięgam od razu do TeXa.

Jak zacząć z tych dobrodziejstw korzystać?

Potrzebujesz dwóch rzeczy: kompilatora oraz środowiska. Osobiście już od długiego czasu korzystam z takiej pary: kompilator MiKTeX oraz środowisko TexMaker. W następnym kroku musisz mieć oczywiście coś, co chcesz przygotować. Czy to poster, artykuł naukowy, książka, prezentacja. No i trzeba usiąść i pisać 🙂 Jak z programowaniem. Na początku spędzisz kilka godzin nad ogarnięciem, jak to wszystko działa. Ale potem tworzenie dokumentów stanie się przyjemnością 🙂

Skąd się uczyć?

Polecam zacząć od Wikipedii: https://pl.wikipedia.org/wiki/LaTeX oraz https://pl.wikipedia.org/wiki/TeX.

W internecie znajdziecie baaardzo dużo materiałów, zarówno w języku polskim jak i angielskim.

No i oczywiście dokładając do tego tutoriale w serwisie YouTube. Przykład możecie znaleźć również u mnie na GitHub, pisałem specyfikację funkcjonalną. Wtedy powiedziałem, że w kilku słowach Wam opowiem o TeXu, no i jest 🙂

Podsumowanie

Ten wpis stanowi taką zajawkę do poczytania o LaTeXu i spróbowania tego narzędzia. Mam nadzieję, że ułatwię Ci, drogi Czytalniku, start 🙂 Wpis krótki, ale w sam raz na rozruszanie się po majówce 🙂 Zatem do zobaczenia przy wpisie o projekcie!

7. tydzień DSP i co u mnie słychać? Cz. 2

Bonvenon! (esperanto)

Właściwie to już 8. tydzień. W tym wpisie kontynuujemy wywody na temat zmian wywołanych przez, a właściwie dzięki DSP. Przez ostatni tydzień nazbierałem kilka przemyśleń w mojej głowie, które może ktoś z Was weźmie sobie jakoś do serca i zacznie zmieniać swoje życie na lepsze, tak jak ja to robię 🙂

Efektywność pracy i zarządzanie czasem

Praca w domu zajmuje mi dużo czasu. Jest to spowodowane dwoma czynnikami:

  1. Rzeczy do wykonania rzeczywiście są często pracochłonne oraz wymagają wstępnego przygotowania. Co do tego nie ma wątpliwości. Nie dane mi było pozjadać wszystkie rozumy świata 😀 i po prostu zanim coś wykonam muszę poświęcić czas na naukę/przypomnienie. Jednak tego nie traktuję jako wadę, ponieważ się rozwijam.
  2. Efektywność mojej pracy często jest nie taka jak chcę. Jest to spowodowane różnymi czynnikami, np. bardzo nieregularnym planem dnia, złodziejami czasu, przeciążeniem, zajmowaniem się innymi zadaniami w czasie robienia aktualnej rzeczy. Szerzej o tym w dalszej części wpisu.

W związku z ograniczoną ilością czasu w ciągu doby, podejmuję następujące kroki:

Aktualnie do tego wykorzystuję kalendarz papierowy oraz zeszyt do przygotowywania list zadań i podręcznych notatek. Pomaga mi to pamiętać o wszystkim oraz planować w czasie zadania ze względu na termin oddania.

Z narzędzi aktualnie nie korzystam, ale chciałbym je wprowadzić, ponieważ nie będę musiał nosić ze sobą wtedy nic oprócz telefonu 🙂 No i oczywiście dodatkowe przypomnienia na email i inne „bajery”. Na razie korzystam z papierowych wersji z racji umiłowania kartki i pióra 🙂

Co do narzędzi, kiedyś korzystałem z Trello. Ciekawe i zacne narzędzie. Widziałem u Maćka Aniserowicza Todoist a u Mirka Burneiki Nozbe – chciałbym je w najbliższym czasie potestować. Najgorzej jest zacząć i przepisać wszystko z papieru do komputera, ale jak już się uda, to pewnie ułatwi mi to ogarnięcie wszystkich tematów oraz ich posortowanie.

Chciałbym pogłębić temat zarządzania czasem. Pod tym linkiem znajdziecie DevTalk właśnie o tym. Uważam, że jest mi to potrzebne, ponieważ pozwoli na zwiększenie produktywności i efektywności.

Nieregularność, złodzieje, przeciążenie

Temat rzeka. Jak mam nadzieję, czytaliście w zakładce O autorze, studiuję dwa kierunki, do tego koło i samorząd plus zawsze wyskoczy milion innych spraw, które muszą być zrobione na już. To wszystko sprawia, że spędzam długie godziny poza domem, a kiedy już do niego wracam, to muszę siąść i dalej pracować, żeby ogarniać tematy na następne dni. Po całym dniu wracam, trzeba coś zjeść, odpocząć chwilę i robi się późny wieczór, a tu tyle do zrobienia! No i zarwana noc. Przy okazji zajęcia się przekładają, nakładają i często okazuje się, że wstaje rano i mój plan na dany dzień spalił na panewce. To powoduje dyskomfort oraz zmniejszenie radości z tego co robię. Dlatego też ostatni czas w dużej mierze poświęcam na domykanie pewnych spraw i obowiązków, by przewartościować swój work-life balance (od dłuższego czasu niestety był to work balance). Nie chce mówić tutaj, że to co robiłem było złe, wręcz przeciwnie, zyskałem bardzo dużą ilość wiedzy, spróbowałem wielu różnych rzeczy, projektów itp., poznałem wiele wartościowych osób. Jednak jak mówi hasło „są rzeczy ważne i ważniejsze” i chcę teraz trochę poprawić swoją jakość życia i wrócić do stanu sprzed kilku lat, poświęcić więcej czasu rodzinie i przyjaciołom, wrócić do zapomnianych hobby…

No i Ci złodzieje. Łapię się na tym, że coś robię, robię i… czemu przewijam Facebooka? Niestety powyższe przeciążenie i łatwość dostępu do tak zwanych złodziei czasu sprawia, że zamiast efektywność mojej pracy spada.

DSP uświadamia mi też takie rzeczy i dlatego mówię stanowcze NIE. Poprawiam jakość życia z tygodnia na tydzień 🙂 Redukcja obowiązków, zacząłem się wysypiać, inaczej odżywiać 🙂 Pozytywnie!

Podsumowanie

Jak widzisz, drogi Czytelniku, w moim życiu zachodzą dzięki temu konkursowi zmiany, które mam nadzieję będą zachodzić dalej i się utrzymywać. Wpisy dotyczące podsumowania udziału w DSP są dla mnie bardzo osobiste i ważne. Chciałem się z tym z Wami podzielić z dwóch względów:

  1. Konkurs może nie tylko zajawką do porobienia czegoś nowego, ale też do przemyślenia co jest w moim życiu dobre, a co już nie koniecznie.
  2. Powiedziałem we wpisach, co robię i co chcę robić. Czuję się teraz odpowiedzialny za moje słowa i kiedy będę miał chwilę słabości, to powiem sobie „Gościu, przecież powiedziałeś o tym ludziom, nie możesz dać ciała teraz, no jak…” i będzie to moją formą motywacji 🙂

Wiem, że to nie koniec DSP i podobne podsumowanie pojawi się po samym konkursie, mam nadzieję, że będzie jeszcze bogatsze w opis przemian.

Tym czasem życzę Ci miłego dnia i proszę, trzymaj kciuki za mnie! 🙂

7. tydzień DSP i co u mnie słychać? Cz. 1

ยินดีต้อนรับ! (tajski)

Piątek, piąteczek, piątunio…! W sumie to i wczorajszy dzień był już wolny, bo i ferie wielkanocne się zaczęły na uczelni. Czas świąt jest czasem radości i refleksji, więc i tutaj należy cofnąć się parę kroku wstecz i przejrzeć co się zmieniło, jeżeli się w ogóle zmieniło. To wydaje mi się będzie jeden z trudniejszych postów naskrobanych przeze mnie, ale jak potrzebny. Zatem nie przeciągając do dzieła!

Rzeczy może mniej ważne, ale będące wartością dodaną

Kilka kwestii jest może mniej ważnych, niż to na czym się chcę skupić, ale uważam, że też powinny się znaleźć w tym zestawieniu.

Powitania w innych językach. Może dla Was to taka forma fanaberii czy innego dziwactwa, ale dla mnie jest to fajne 🙂 Lubię poznawać nowe miejsca, jednak niestety bardzo malutko podróżuję, więc to taka nano forma ucieczki w inny zakątek świata, chociaż na kilka sekund 🙂 Dzięki wujku Google! Jeżeli to kogoś zainteresuje, to zbieram pocztówki. Jeśli masz chęć to daj znać i wyślij kartkę! Odwdzięczę się tym samym! 😀 Kiedyś może Wam pokażę moje kolekcje 🙂

WordPress. Blog, który czytasz, biega na WordPressie. Fajna okazja do zapoznania się z tą, jakże wygodną platformą. Wcześniej korzystałem z Joomli, co też w sumie dobrze wspominam. Przy tej też okazji, nakreśliłem ten ascetyczny szablon strony, dzięki czemu zapoznałem się z metodologią ich tworzenia i podpinania do systemu. Teraz sobie powoli rozrysowuję w głowie nowy, docelowy wygląd i niebawem zacznę go kreować, najpierw lokalnie, a jak go dopieszczę, to rzucimy go we świat i niech hula!

Rzecz właściwa, czyli blog

Nic nie dzieje się bez przyczyny. Gdzieś przypadkiem natrafiłem na vloga Macieja Aniserowicza, to był chyba jeden z pierwszych odcinków, o rekrutacji i wymaganiach na Junior Developera. I tak odcinek do odcinka i kliknięcie do kliknięcia i trafiłem na DSP. Od dłuższego czasu chciałem coś zrobić w sieci. Jeszcze nie wiedziałem do końca co. I wiesz, drogi Czytelniku, jak to jest. A nie mam czasu bo to i tamto… Sam z tym walczyłem i będę walczył, ale o tym więcej za sekundę. No i tak o to mówię, biorę udział, to mnie zmotywuje. I tak rozglądałem się za hostingiem, domeną i całą resztą technicznych komponentów. Aż w końcu nadszedł ten dzień i ruszyłem 🙂 I od tego dnia cały czas daję radę i jestem z siebie dumny. Może i to nieskromnie brzmi, może widzisz niedociągnięcia, czy jakieś inne błędy, ale wiedz, że prowadzenie tej strony robi niesamowity przewrót w moim życiu i cieszę się, że nie jako i Ty jesteś fragmentem tego zamieszania! 🙂

Rozwój

Przygotowanie każdego wpisu zabiera mi dużo czasu, ponieważ chcę, aby to co piszę było naprawdę przemyślane. Dużo czasu zabiera również szukanie źródeł, które czasem Wam podlinkowuję i z których sam uzupełniam swoją wiedzę. I to jest właśnie największą wartością mojego udziału w DSP, to ciągłe pogłębianie swojej wiedzy. Oglądam vlogi Macieja Aniserowicza, Mirka Burnejki, Arka Benedykta, szukam, czytam… Dzięki temu wszystkiemu powoli klaruje się w mojej głowie obraz tego, czym chciałbym się zajmować w przyszłości. Odnośnie uzupełniania wiedzy, jak już wielokrotnie wspomniałem, projekt jest tylko dodatkiem do tego, o czym chcę powiedzieć. Jest przykładem, na którym mogę ćwiczyć i opisywać. Jak widzisz, praca nad nim idzie bardzo wolno, ale to z faktu, że wolę skupić się na treści merytorycznej niż nad samym naklepaniem kodu.

Przyjemność

Prowadzenie tego małego przybytku sprawia mi niesamowitą radość i cały czas nie mogę się doczekać, kiedy znajdę chwilkę, żeby coś porobić związanego z blogiem. Czasem idzie lepiej, czasem idzie gorzej z tym czasem, ale nie olewam tematu 🙂 Na Slacku DSP widziałem rozmowy o fali postów, które nic nie wnoszą, bo ludzie piszą „nie mam czasu, ale dwa posty w tygodniu, więc pisze coś o tak”. Nie chcę tak robić i tak nie robię. Jeżeli nie udało mi się wypuścić dwóch postów, jak np. w zeszłym tygodniu, to nie skrobię czegoś na siłę, bo nie warto, nie o to w tym chodzi.

Rozmowa

Blog jest miejscem, gdzie mogę z Tobą porozmawiać. Czy to w komentarzu, czy na Facebooku, czy w jakikolwiek inny sposób. Jest to miejsce, w którym mogę podzielić się swoim doświadczeniem z Tobą, a jednocześnie mogę zapisać najważniejsze punkty, by nie uleciały z głowy. Ponadto, kiedy mówisz: „ej stary, bo tam ostatnio czytałem u ciebie…” to nawet nie wiesz jakiego kopa do przodu mi dajesz i jeszcze bardziej motywujesz do działania. Jestem tutaj dla siebie i Ciebie.

Przerwa

I znowu jest tyle rzeczy, o których chcę powiedzieć, że wpis się rozciąga, dlatego dzisiaj zakończymy na tym i w przyszłym już tygodniu będę kontynuował 🙂 Życzę Ci miłego dnia i Wesołych świąt! 🙂

Witaj świecie! (Hello world!)

Cześć!

Witam Cię ponownie na moim blogu. Z zamiarem stworzenia tego „pamiętniczka” nosiłem się już dłuższy czas. Niedawno trafiłem na blog Macieja Aniserowicza Devstyle.pl oraz na organizowany przez niego konkurs Daj się poznać. To było ostatecznym bodźcem do stworzenia tego cosia, którego właśnie przeglądasz. Jest to dla mnie baaaaardzo duże wyzwanie, jednak głęboko wierzę, że doświadczenia, które w tym czasie zbiorę, będą budujące, dadzą mi dużo satysfakcji i radości.

Cały czas o sobie, a co Ty będziesz z tego miał/a? Mam nadzieję, że przede wszystkim będziesz się ze mną dobrze bawił/a, a przy okazji może nauczysz się czegoś nowego, świeżego lub spojrzysz na pewne sprawy z drugiej strony. Kto mnie zna, wie, że lubię dzielić się swoją wiedzą lub razem ją zdobywać.

Jak widzisz strona, mimo że napędzana WordPressem, jest dość ascetyczna, ale to z uwagi na fakt, że dopiero uczę się indywidualizować ten system. Wszystko przyjdzie z czasem, jednak jeżeli coś nie działa, masz pomysł na usprawnienie tej strony, a może chcesz mieć swój wkład w to dzieło, to proszę odezwij się do mnie! Sposobów na skontaktowanie się ze mną jest kilka, wszystko opisane jest w zakładce Kontakt.

To pierwszy post w tym serwisie. Miałem milion pomysłów w głowie co i jak napisać, ale jak przyszło co do czego, to dużo uleciało. Zmęczenie, późna pora robią swoje. Na pewno będę edytował ten post, a większe myśli dawał w nowych. W zakładce FAQ znajdziecie odpowiedzi na pytania, które będą się wydawały najczęściej zadawane lub uznam, że coś powinno być w stałej wiadomości.

Jak wspomniałem na stronie głównej, warunkiem wzięcia udziału w konkursie, jest rozwijanie projektu programistycznego. Dokładniej opiszę go w kolejnym poście już ściśle dotyczącym tego tematu.

Powiem jeszcze może na koniec tego wpisu, jakie mam założenia co do dalszej aktywności na tym blogu. Głównym tematem będzie oczywiście projekt. Jednak nie samym kodem człowiek żyje, prawda. Pisanie co post „w pliku abc.java zmieniłem w linijkach 4. – 6. to i to, bo to i tamto”. Nudne jak flaki z olejem. Dlatego będę chciał starał się pisać ten kod tak, aby tłumaczyć pewne zagadnienia, z którymi na codzień do czynienia, tzn. powiemy sobie troszkę o modelowaniu, systemach kontroli wersji, wzorcach projektowych. Przy czym wprowadzam jedno zastrzeżenie (być może to taki firewall przed ewentualną falą hejtu: „Matko, co za głupoty tu pisze… Szkoda gadać…”): JESTEM DOPIERO NA POCZĄTKU SWOJEJ DROGI I UCZĘ SIĘ PODOBNIE JAK WY. JEŻELI UWAŻASZ, ŻE COŚ JEST BŁĘDNE OCZYWIŚCIE O TYM POWIEDZ! Chętnie z Wami o tym porozmawiam, po to żeby i siebie nauczyć, ale też żeby inni mieli kolejne n-te materiały w internecie.

Jak widzisz pod postami jest możliwość komentarzy. Oczywiście po to, żeby móc sobie porozmawiać na zadany temat. Jednak mówię od razu: nie będę tolerował zachowań nieodpowiednich, przekleństw itp. Takie posty będą z automatu wywalane. Ponadto proszę też o szanowanie polskiej mowy i używanie znaków interpunkcyjnych itd. 🙂

Podsumowując, zapraszam do korzystania! 🙂 Spędź ten czas razem ze mną! 🙂