Posty z kategorii: Konferencja

Expert Summit 2017 – mój pierwszy vlog

Cześć!

Krótko, zwięźle i na temat. Jak pewnie wiesz, byłem ostanio na Expert Summit w Lublinie. Zawsze po konferencji piszę jakąś relację, jednak tym razem nie powstanie taka tradycyjna pisana relacja, ale za to powstał mój pierwszy vlog! Klikamy i oglądamy!

Nie spodziewałem się tylu pozytywnych komentarzy, ale chyba jest fajnie 🙂 Już niebawem kolejny vlog!

Do zobaczyska! 🙂

Code4Life 2017 – podsumowanie konferencji – conference summary

[English version below]

Cześć!

Szczerze? Nie wiem od czego zacząć. Naprawdę. To był jeden z najlepszych dni w moim życiu. Ale od początku.

W epoce kamienia łupanego

W lutym trafiłem na kanał Macieja Aniserowicza w YouTube. To był chyba jego 3. vlog, już nie pamiętam. W każdym razie wszystko raczkowało. No i za jakiś czas pojawiła się informacja o organizowanym przez niego konkursie Daj się poznać! 2017. W skrócie chodziło w nim o założenie bloga, rozwijanie projektu open source i napisanie 20 postów. A że chciałem mieć zawsze swoje miejsce w sieci, to pewnie przeklinałbym się do końca życia, gdybym to tak zostawił. No i kupiłem hosting, domenę, naklepałem tę templatkę w dwie noce. I napisałem swojego 1. posta. Od tego wszystko się zaczęło.

Pisałem te wpisy, starałem się pracować nad moim programem (na razie prace zawieszone i nie wiem, kiedy wrócę do nich). Udało się dowieźć do końca te 20 wpisów, potem gala w Microsofcie… I tak zacząłem swoją przygodę z blogowaniem. Potem sesja, wakacje, odpoczynek od wszystkiego. Oj potrzebowałem tego. Jednak chciałem wrócić do blogowania i żeby nie było tak, że po konkursie wszystko zdechnie. No i wziąłem się za robotę. W międzyczasie pomysł na blogging challange, który trwa nadal. I powiem Wam, opłaciło się!

Świecisz jak miliony monet, spłoniesz nim odpalę lont…

Jednak to nie wszystko. To tylko jedna strona medalu. Pewnego październikowego dnia, odezwał się do mnie szef jednej z firm: „Słuchaj, obserwuję Cię na Twitterze i widzę, że robisz fajne rzeczy. Może chciałbyś trochę z nami popracować nad równie ciekawymi tematami?”. Kto obserwuje moje profile w social media, to wie, o co chodzi 😉

W międzyczasie pojawiły się informacje o konferencjach Code4Life organizowanej przez firmę Roche oraz Expert Summit w Lublinie, która skupia się na narzędziach związanych z Microsoftem. Na tej drugiej prelegentami byli między innymi już wspomniany Maciek Aniserowicz z Devstyle.pl oraz Mirek Burnejko z Chmurowiska. Jednak nie o tym będzie ten wpis.

W formularzu do zapisów na konferencję Code4Life było pole: „Jeżeli chcesz wygłosić krótką, dziesięciominutową prezentację w sekcji Hydepark, to napisz, o czym byś powiedział.”. Pomyślałem znów – jak nie teraz, to kiedy? I tak niewiele myśląc podczas rejestracji wypełniłem to pole. Potwierdzenie rejestracji przyszło na email i o wszystkim zapomniałem. Tylko w kalendarzu sobie ustawiłem przypomnienie o konferencji.

Na jakieś 1,5 tygodnia przed konferencją dostaję telefon z nieznanego mi numeru: „Cześć, tutaj Mirek Lewandowski z Roche. Słuchaj, przeglądam Twoje zgłoszenie na konferencję i wypełniłeś pole, że chciałbyś powiedzieć krótką prezentację na konferencji. Ten temat o blogowaniu może być ciekawy, wyślij proszę plan prezentacji.” Wow. Zatkało mnie po prostu. Całkowicie o tym zapomniałem, siedziałem na zajęciach. Od razu usiadłem do komputera, napisałem kilka punktów, które chciałbym zawrzeć i wysłałem. Dostałem odpowiedź, że wygląda ciekawie i pytanie czy moglibyśmy zrobić dry-run prezentacji. Umówiliśmy się na wtorek w tygodniu, w którym była konferencja.

W weekend przygotowałem slajdy do prezentacji oraz napisałem sobie to, co chciałbym powiedzieć na konferencji. Normalnie raczej bym wypisał główne punkty od myślników, ponieważ wtedy swobodniej się mówi, jednak ze względu na to, że to miała być prezentacja w języku angielskim, to postanowiłem sobie przygotować całe przemówienie. Niestety mój angielski jest dość słaby i wolałem mieć całość dobrze przygotowaną, a ewentualnie potem zaimprowizować. No i przy okazji mogłem potem udostępnić prezentację wraz z jej streszczeniem.

Spotkaliśmy się online (przy okazji poznałem całkiem ciekawe narzędzie do przeprowadzania takich video konferencji – Meet od Google). Chwilkę porozmawialiśmy, następnie powiedziałem swoją prezentację. Było ok, miałem zielone światło, by wystąpić na Code4Life. Byłem mega tym wszystkim podjarany.

Dzień nastał

No i nadszedł dzień konferencji. W czwartek wieczorem już nic nie zrobiłem, byłem wcześniej na Forum Rozwoju Mazowsza, gdzie miałem krótką prezentacją o tym, dlaczego Polska jest świetnym krajem do tworzenia innowacji, a potem prowadziłem panel dyskusyjny Fire Talk – Find Yourself in IT. Położyłem się spać. Wstałem rano i pojechałem prosto do Małej Warszawy. A że miałem ok. 40 minut jazdy w jedną stronę, to zdążyłem udostępnić na blogu materiały dla uczestników konferencji. Dojechałem, odhaczyłem się na liście uczestników, odebrałem swój giftbag. Już na początku spotkałem Mirka Lewandowskiego, który się ze mną wcześniej kontaktował. Bardzo fajne było to, że część pracowników firmy Roche była tam jako ambasadorzy i inicjowali networking. Zazwyczaj jak idę na jakąś konferencję, to stoję jak ten słup soli i ciężko mi przełamać pierwsze lody. A tutaj to robili za mnie! 🙂 Dzięki temu miałem okazję poznać parę osób, popytać trochę o samą firmę.

Następnie o 9.00 zaczęły się prezentacje. W agendzie konferencji możecie znaleźć informacje o prelegentach i prezentacjach. Na wypadek aktualizacji strony o konferencji zrobiłem odpowiednie zrzuty.

Często się mówi, że za dobrą jakość trzeba zapłacić. Często jest to prawda, jednak konferencja Code4Life temu zaprzeczyła. Prezentacje prowadzone przez pracowników firmy oraz sławnych prelegentów były bardzo ciekawe i dodatkowym autem konferencji była ich różnorodność. Z jednej strony związane ze zdrowiem, biologią, z drugiej zaś z technologią blockchain czy rozumieniem języka naturalnego. Każdy znalazł coś dla siebie.

O poziomie merytorycznym prezentacji nie będę się wypowiadał – jestem za cienki na to 😉 Jedyne co mogę powiedzieć to to, że każdy z prelegentów starał się jak najbardziej zainteresować publiczność prezentowaną przez siebie tematyką.

Hydepark

Po prezentacjach, przerwach, obiedzie, praktycznie na sam koniec nadszedł czas na Hydepark, sekcję, gdzie miałem powiedzieć swoją prezentację. Ogólnie raczej nie miałem problemu z wystąpieniami publicznymi. Jednak taka konferencja to zupełnie co innego. Po godzinie 14.00 zacząłem się serio stresować. Wiedziałem, że moja prezentacja mogłaby być lepiej dopracowana, mogłem jeszcze więcej czasu na nią poświęcić… Wiadomo, panika 🙂 Ale to chyba zdrowy odruch.

Ostatnia przerwa przed hydeparkiem. Podszedłem do komputera, uruchomiłem swoją prezentację. W ustach sucho jak na Saharze…

Zaczęło się. Zapowiedzieli moje wystąpienie. Wchodzę na scenę i zaczynam.

„Cześć! Nazywam się Piotr Wachulec i opowiem Wam dzisiaj krótką historię o moim miejscu w Internecie, o moim blogu. Przepraszam za mój angielski. Wiecie, to moja pierwsza prezentacja na konferencji, bardzo się denerwuję i jestem jednocześnie podekscytowany, więc wybaczcie mi mój słaby język.” I wtedy rozległy się brawa. Szczerze, nawet nie wiecie, ile daje człowiekowi na scenie, takie wyłożenie kawy na ławę na samym początku. Łapie się tak niesamowity kontakt z publicznością. Warto w tym miejscu dodać informację o tym, jaki jest widok ze sceny. Kiedy prowadzę zajęcia z C++ czy jakiekolwiek inne prezentacje, to przeważnie odbywa się to w jakiejś sali wykładowej, jest nieduża liczba osób. Można zażartować, złapać z kimś kontakt wzrokowy – wyrównać poziom pomiędzy prelegentem a widzem. Do tego mówi się w ojczystym języku. A tutaj? Wchodzisz na doświetloną scenę, za Tobą wisi ekran na pół ściany, widownia jest wygaszona. Widzisz tak naprawdę jeden, dwa rzędy na początku. Ma-sa-kra.

No ale dobra, jedziemy dalej. Mówię swoją prezentację (mniej więcej to szło tak, jak w przygotowanych materiałach). Slajdy przygotowałem w Google Slides i prezentacja otworzona została bezpośrednio z mojego dysku Google. I nagle padło. Chcę przerzucać slajd i widzę tylko ten pasek w lewym dolnym rogu w Chrome, że dobija się do serwera, ale odbija się od niego jak kule od czołgu. Myślę sobie „No pewnie, jeszcze tego brakowało. Trudno jadę bez slajdów”. Powiedziałem do publiczności – „Wiecie co, przestały działać slajdy, więc teraz prezentacja będzie dalej bez obrazków.” Odłożyłem pilot i zacząłem mówić dalej. Mogę powiedzieć, że zachowałem w tym momencie zimną krew, bo różnie można było zareagować. To jest tak trochę jak na studiach. Starsi wykładowcy, którzy zaczynali pracę przed erą komputerów i rzutników, prowadzili swoje zajęcia z głowy, przekazując treść z pomocą kredy i tablicy. Dzisiaj czasem u młodszych prowadzących jest tak, że kiedy rzutnik przestaje działać, to jest dramat, bo cały wykład jest na slajdach. A sztuką jest przekazać treść bez dodatkowych pomocy. Wiadomo fajnie jest, kiedy coś się widzi (w końcu większość z nas to wzrokowcy), jednak to nie jest konieczne. Dlatego wtedy myślałem sobie trudno, może jakoś uda się dowieźć to do końca.

Na scenę do komputera podszedł jeden z pracowników Roche i prezentacja znów zaczęła działać. Zatem powróciłem do slajdów. Zastanawiasz się może, dlaczego tak podkreślam ten epizod z prezentacji? Otóż to wszystko dzięki Bartkowi, był jednym z konferansjerów na konferencji. Na integracji po konferencji powiedział mi taką rzecz: „Świetne było, to jak rzuciłeś tego pilota, wyszedłeś na środek sceny i po prostu zacząłeś mówić. Wtedy tak się wyluzowałeś i stałeś się jeszcze bardziej naturalny”. Czego to dowodzi? Tego, że prezentacja i ten sławetny pilot mogą stać się w pewnym momencie taką obrożą, kagańcem uniemożliwającym popłynięcie z prezentacją. U mnie takie „uwiązanie” jak już mówiłem wcześniej mogło być wynikiem przekonania o moim niedostatecznym przygotowaniu do wystąpienia.

Uff, zmierzam do końca prezentacji. Udało się dojechać 😉 No i na końcu pytania od publiczności. Tutaj znów mega miłe zaskoczenie, pojawiło się kilka pytań, np. czy monetyzuję w jakiś sposób swój blog, czy pojawi się podsumowanie konferencji itp.

Chciałbym poruszyć przy okazji wątek monetyzacji – blog nie przynosi mi żadnej wartości materialnej. Jednak mam całą masę dodatkowych korzyści. Dzięki prowadzeniu bloga nawiązałem współpracę z firmą, dzięki prowadzeniu bloga odważyłem się na wystąpienie na konferencji i opowiedziałem o nim, dzięki prowadzeniu bloga uczę się wielu nowych rzeczy, chociażby z budowaniem marki osobistej. Dla mnie to większa wartość niż kilka groszy z reklam 😉

Po zejściu ze sceny niesamowita ulga i super samopoczucie – tak stary, odważyłeś się, pierwsze koty za płoty, mogłoby być lepiej, ale i tak, że nie stałeś na tej scenie jak kołek, tylko normalnie ogarniałeś i dałeś publiczności wartość.

Aż nagle konferencja się skończyła 🙂 No dobra, nie tak nagle. Po mnie była jeszcze jedna prezentacja w sekcji hydepark – o połączeniu programowania i biologii. A na sam koniec znów Dan North opowiedział o tym, że programista nie powinien kończyć się na pisaniu kodu 🙂 Przyznaję się bez bicia, nie mogłem się skupić już, bo po prostu zaczęły ze mnie schodzić emocje i mój mózg przełączył się na inne tory.

Koniec konferencji, pamiątkowe zdjęcie na scenie ze wszystkimi prelegentami. Już bezpośrednio po konferencji kilka osób podeszło, by zamienić dwa słowa dotyczące mojej prezentacji.

Po wszystkim integracja. Tak jak wcześniej pisałem – normalnie stałbym jak słup soli lub w ogóle na nią nie poszedł. A tutaj raz, że rano już przełamałem pierwsze lody, dwa przedstawiłem swoją prezentację, więc znacznie łatwiej mi przyszło inicjowanie rozmowy. Rozpędziłem się do tego stopnia, że nawet mój słaby angielski mi nie przeszkadzał, jednak w tym pomogło mi uświadomienie sobie w końcu pewnej rzeczy. To co mówią wszyscy – żeby umieć porozumiewać się w tym języku, trzeba go UŻYWAĆ. Na początku jest „Kali umieć, Kali robić”, jednak początkowym celem jest umiejętność komunikowania się, przekazywania informacji. Chyba mi się to udało 😉 Druga kwestia – nie zacząłem sobie układać rozmów w głowie i ich tłumaczyć na angielski, tylko postarałem się wyłączyć polski moduł w moim mózgu, poczuć ten drugi język.

Brak hejtu

Tego dnia usłyszałem wiele ciepłych słów, wiele informacji, co było fajne, a co można poprawić. Dostałem takiego pozytywnego kopa do dalszego rozwoju w kierunku IT, programowania, dalszego prowadzenia bloga, jakiego dawno nie dostałem.

To było trochę tak, jak mówi się o nauce języka. Kiedy jedziesz do obcego kraju i starasz się skomunikować z mieszkańcem w jego ojczystym języku, to na jego twarzy pojawia się uśmiech, a nie wytykanie użycia nieprawidłowego czasu. I tutaj też. „Super, że się odważyłeś. Reszta przyjdzie z czasem.”

Jak zacząć działać dalej?

W ciągu ostatnich kilku miesięcy zrobiłem sporo rzeczy, których wcześniej nie robiłem. Zacząłem blogować, wystąpiłem na konferencji itd. Najgorszym było przełamanie się. W tym też mi jakoś pomógł jeden z odcinków vloga Maćka.

Co się mogło zdarzyć? Mogłem nie umieć wydusić z siebie słowa i uciec z krzykiem ze sceny. Mogłem zostać wygwizdany. Ale najważniejsze, że spróbowałem. I to się liczy.

W czwartek 09.11.2017 byłem na konferencji Expert Summit. I postanowiłem, że zacznę z vlogiem. Co się mogło stać? Fala hejtu (kiedy to piszę, to jeszcze nie jest mój blog opublikowany, może tak się stało ;)) Jednak co mi to dało, że spróbowałem? Dzięki temu, że stałem sobie z telefonem i coś do niego gadałem udało mi się pogadać z Maćkiem i Mirkiem. Udało mi się przełamać taką barierę gadania do kamery wśród ludzi.

To sum up…

Szczerze, nie umiem opisać tego, co się tamtego dnia wydarzyło. Kilku osobom opowiedziałem osobiście o tym wydarzeniu i wtedy mogłem przekazać zdecydowanie więcej emocji. Mogę tylko powiedzieć, że to był jeden z najszczęśliwszych moich dni 🙂

Jak mówiłem, to nie będzie taka standardowa relacja, że ta i ta prezentacja to to, to i to. Starałem się przekazać, co dla mnie było najważniejsze.

Podziękowania

Przede wszystkim chciałem podziękować w tym miejscu Mirkowi Lewandowskiemu z Roche, który gdzieś tam wychwycił moje zgłoszenie i dał mi szansę na wystąpienie na konferencji. Mirku dzięki i do zobaczenia!

Chciałem podziękować Maćkowi Aniserowiczowi (ostatnio zrobiłem to osobiście), który swoją działalnością (a każdy może z niej czerpać!) zachęcił mnie do założenia tego miejsca i daje mnóstwo inspiracji, pomysłów, narzędzi. Dzięki Maćku!

Chciałem także podziękować Mirkowi Burnejce (również ostatnio mogliśmy porozmawiać), który swoją vlogową działalnością także daje mi dużo inspiracji i motywacji. Mirku, szkoda, że planujesz zakończyć tę przygodę, ale dzięki jeszcze raz za wszystko!

Chciałem podziękować uczestnikom konferencji Code4Life oraz pozostałym prelegentom, którzy wysłuchali mojej prezentacji, którzy podeszli po niej i dali feedback oraz kopa do działania!

Chciałem podziękować rodzinie i przyjaciołom, którzy wspierają mnie w tym co robię, jak potrzeba to naprostują człowieka na dobry tor 🙂 Dzięki, bez Was to by nie wyszło!

To już koniec

Nareszcie. Prawie 2300 słów (ok. 5,5 strony A4). Mógłbym jeszcze opowiadać, a słowa i tak wszystkiego nie oddadzą. Czas więc kończyć ten wpis. Mam nadzieję, że to dopiero początek mojej działalności. Zatem do zobaczenia, na uczelni, ulicy, konferencji, w internetach… Siema!

 

[English version]

Hi!

Honestly? I don’t know where to start. Really. It was one of the best days in my short life. But let’s start from the beginning.

In the Stone Age

In February I found Maciej Aniserowicz Youtube channel. It was his third vlog I think, I don’t remember. In any case, everything crawled on all fours. In a while information about Get noticed! contest which is organized by him appeared. The rules are simply – you should set up a blog, develop an open source project and write 20 posts. I wanted to have my own place in the Internet for a long time, so I thought that it is my chance! I bought hosting, domain, I prepared this WordPress template in two nights with tutorials. And I wrote my first post. All started from this.

I was writing posts, I was trying to work on my project (for now, works are suspended, I don’t know when I will come back to do this). I got this 20 posts written, after that there was a summary meeting in Microsoft Poland in Warsaw. And so I started my adventure with blogging. Next, I had exams, holidays, rest from everything. But I wanted to come back to blogging. I didn’t want to forget about it. So I started work on my blog again. In the meantime I had an idea on Blogging Challange, which continues. And I tell you something, it paid off!

You shine like millions of coins, you will burn it up fuse…

But that’s not all. It’s just one side of the coin. One October day, the head of one of Warsaw IT companies wrote a message to me: „Hi, I observe you on Twitter and I see that you do something nice. Maybe do you want to work with us on such interesting topics?”. Someone who observe my social media  knows more 🙂

In a meantime informations about Code4Life conference organized by Roche and Expert Summit in Lublin, which focuses on Microsoft technologies, appeared. An this second conference were among others Maciej Aniserowicz from Devstyle.pl and Mirek Burnejko from Chmurowisko.

In Code4Life registration form was an input: „If you want to have a short 10 minutes presentation about anything in Hydepark, please tell us, about what you want to say”. And I thought again it’s my chance. During registration I filled this field. I got registration confirmation on my email and I forgot about it. I wrote information about conference in my Google Calendar.

About 1,5 week before the conference the phone rang. I didn’t know the number. „Hi, I’m Mirek Lewandowski, Roche. Listen, I’m scrolling your application and I see that you filled the field about presentation. This topic can be interesting, so send me plan of your presentation.” Wow. I didn’t know what I should say. I totally forgot about my application. I prepared it immediately, I wrote a few pointes and sent. I got an answer that it looks good and we could make a dry-run of my presentation. We agreed on Tuesday the week of the conference.

During the weekend I prepared slides and I wrote a statement. Normally I don’t write a statement, but only main points, because then I feel free dring speaking, but due to the fact that this was my first presentation in English I decided to prepare whole speech. Unfortunateli my English is poor and prefered to have everything good prepared and possibly to improvise in the future. By the way thanks to this I can share my complete presentation 🙂

We met online (by the way I get to know interesting tool to make video conferences – Google Meet).  We talked a while and I started my presentation. It was ok, so I can take part in Code4Life as a speaker. I was very excited!

The day has come

The day of the conference has come. In Thursday evening I didn’t do anything, because I was on Forum Rozwoju Mazowsza conference where I had a short presentation about why Poland is one of the best places to create innovations and after that I moderated the discussion panel Fire Talk – Find yourself in IT. I went to bed. I woke up and went to Mała Warszawa. My journey took about 40 minutes, so I shared the presentation on my blog. I registered at the entrance, I got a giftbag. After that I met with Mirek Lewandowski with whom I contacted before. Several Roche employees were as ambassadors and they initiated networking. Usually when I go on the conference I do not talk to anyone. It’s hard for me to initiate a conversation, but they did it for me! 🙂 Thanks to this I had an occasion to meet a few people, to get some information about Roche.

The conference started at 9 a.m. In agenda you can find some information about speakers and theirs presentations. In case of updating the website I made some screenshots.

It is often said that we should pay if we want to get a good quality product and often it is true, but Code4Life denied this. The presentations prepared by Roche employeses and other famous speakers were very interesting and different. On the one hand related to health, biology, on the other hand related to blockchain or natural language processing. Everyone could finde something for themselves.

I won’t speak on the subject level. My knowledge is too small to judge someone 🙂 But all speakers tried to interest the audience.

Hydepark

After presentations, breaks and dinner practically at the end it was time for the Hydepark, the section where I had my presentation. Every day I had no problem with public hearing, but this was my first conference as speaker. After 2 p.m. I became very stressed. I knew that I could do my presentation better. I panicked 🙂 But in my opinion it is a healthy reflex.

The last break before the Hydepark. I went to the computer and I set up my slides. In the mouth dry as in the Sahara.

And it started. They announced my speech. I went to stage and started.

„Hi! My name is Piotr Wachulec and I would like to tell you a short story about my place in the Internet, about my blog. Sorry for my English. You know, it is my first prsentation on the conference and I am very stressed and excited, so I’m sorry again.” And then there was an applause. Honestly, you don’t know how much it gives to a person on stage when he or she will release his or hers emotions. You make an excellent contact with the audience. It’s worth mentionig the view from the stage. When I have courses about basic programming in C++, it is in a small room and with a small group of people. I can say something funny, make an eye contact align level between speaker and viewer. Additionaly I speak in my native language. But here? You go on the illuminated stage, the big screen is hanging behind you, the audience is unlit. You see only first and maybe second row of chairs. Terrible…

But ok, let’s continue. I was telling my presentation (about the same as in the prepared materials). The slides was prepared in Google Slides and the presentation was set up from my Google Drive. And suddenly it stopped working! I wanted to change the slide and I was seeing only bar in left bottom corner in google Chrome. Chrome wasn’t able to communicate with serwer. I thought: „Yeah, of course, I knew that it stop working.” So I se to the audience: „Sorry, my presentation stopped working. Sorry for that. I’ll try to continue without slides.” I dropped the remote control and started to speak on. I can tell that I keep my head, because my reaction could be different. Like at the university. Senior lecturers who started theirs carrers in the non-computered epoch, lead the lectures from the head with notes, blackboard. Nowadays it is often that younder lecturers cannot have courses without computer and projector.

One of Roche employees approached to the computer and the presentation worked again, so I continued with slides again. Maybe you wonder why I write a lot about this episode. Thankst to Bartek, one of the announcers. After the conference during the integration time he told me this: „It was excellent when you threw the remote control, want to center of the stage and and you started to speak again. Then you relaxed and became more natural.” What does that prove? That the slides and the remote control will able to become collar, muzzel which won’t let you become relaxed and get a flow. And additionaly thinking about my unpreparedness to speaking limited me.

Uff, I finished my presentation 🙂 After that I got a few questions from the audience, again nice suprise, for example do I coin my blog or will I write a conference summary.

I want to tell you a few words about money from blog. I don’t have any money from having own website. But I have a lot of additional benefits. Thanks to having a blog I cooperate with company, thanks to having a blog I decide to come out on the conference and I could tell you about it and about building personal brand. For me this is more than a few pennies od adrvertising etc.

After leaving the page amasing ease and well-being – yeah bro, you did it! It could be better, but it was the first presentation and you give the value for the audience!

And suddenly the conference finished 🙂 Yeah, not suddenly 🙂 After my presentation there was one presentation in Hydepark – about biology and programming cooperation. At the and Dan North again on stage. He told that programmer should not only write code 🙂 I admit that I didn’t able to focus, because the emotions started to leave my body and my brain didn’t able to think 🙂

So there was the best time for integration! Normally I don’t go to after party, but thanks to morning talks and my presentations my confidence had increased. Even my weak English didn’t bother me, but I finally realized something. It says everyone – to comunication in some language you must use this language! The aim is communication, forwarding information. And I did it too 🙂 Secondly I stopped planning talking in my head, I tried to turn of polish module in my brain, I tried to feel the second language.

Noone hate you

That day I heard a lot of friendly words, a lot of informations what was good ang what I can change in the future. I got a big motivation to developing myself, increasing my knowledge about IT, programming, blogging.

When you go to other country and you try to communicate with citizen with his native language, you will see smile on your face and he try to help you (but not in France ;)). And here too. „It’s fantastic that you tried! You must try!”

How to start

During the last few months I did a lot of things which I have never done before. I started blogging, I was a speaker on conference. It was the worst to break myself. And with it Maciej Aniserowicz helped me:

What could it be? I could tell anything and run away with scream. I could have been whistled. but the most important is the fact that I tried!

On thursday I was on Expert Summit Conference. I decided that I started with vlog. What could it be? Wave of hatre (when I write this post, the vlog is not published, maybe it occured 😉 ) But thanks to fact that I stayed with my phone and I talked to it, I talked with Maciek and Mirek. I managed to break this barrier talking to camera near other people 🙂

To sum up…

Honestly, I can’t describe all feelings, emotions and events frome those day. A few people talked with me about it and then I was able to give them a part of my experiences and emotions. I can say that it was one of the best days in my life 🙂

As I said before I was not a standard relation. I tried to give you sll what is the most important for me.

Thanks

First of all I want to say „Thank you” for Mirosław Lewandowski from Roche who found my form and give me an excellant chance on attendance at the conference as speaker. Thank you Mirek so much and I hope that see you soon!

I want to thank Maciej Aniserowicz (I recently did it myself), who with his activity (and everyone can use it!) gives me a lot of motivation, inspiration, ideas and thanks to him I set up this place! Thank you Maciej!

I want to thank Mirek Burnejko (I recently did it myself too), who with his vlog activity gives me inspiration and motivation. Too bad you’re ending up with vlog, but I respect your decision! Thank you again! 🙂

I want to thank all participants of Code4Life, speakers and organizers who listened my presentation, who give me some sugestions and friendly words. Thanks!

I want to thank my family and friends who support me every day in what I do. Thank you, without you I would not be able to do it.

Done

The end. About 2300 words. I could write more, but this only written words. I hope that it’s the beginning my internet activity. So See you soon in the internet, on the street, conference… Bye!

Warszawskie Dni Informatyki – znowu okiem studenciaka, cz. 2

Fáilte! (irlandzki)

W związku z tym, że prosiliście mnie o opinię na temat prelekcji czy warsztatów, w których ja uczestniczyłem, to postaram się teraz jak najbardziej obiektywnie przedstawić, jak to wyglądało i wyrazić subiektywną opinię na ten temat. Krótkie bio prelegentów znajduje się na stronie WDI.

Dzień 1.

W pierwszym dniu uczestniczyłem w otwarciu całego eventu. Nie będę się rozpisywał na ten temat, bo pewnie nie o to Wam chodzi 🙂

Pierwszą prelekcją w której brałem udział była „Asseco keynote: Scenariusze rozwoju technologii mobilnych” prowadzona przez Radosława Semkło z firmy Asseco (bio przeczytacie na stronie WDI). Niestety z powodu przeciągnięcia się rozpoczęcia i mojej wizyty u promotora musiałem dość wcześniej wyjść, byłem tylko na wstępie. Nie mogę zatem zbyt wiele wypowiedzieć się na temat całości, chociaż wstęp zapowiadał się ciekawie.

Kolejną prelekcją była prowadzona przez Jacka Borka „Accenture Technology Vision 2017 – Technology for people. The Era of intelligent enterprise”. Omawiał on raport przygotowany przez Accenture Technology Labs, który badał, jak w najbliższym czasie rozwijał się będzie przemysł IT, w którą stronę programiści pokierują swoje kroki. Treść raportu w wersji pełnej, 15 minutowej i 5 minutowej znajdziecie tutaj. Bardzo się cieszę, że akurat wybrałem tę prelekcję, ponieważ raport stanowi esencję tego, co dzisiaj się dzieje na świecie i jakie wyraźne trendy się wyklarowały.

Potem zrobiłem sobie chwilę przerwy na wycieczkę do stoisk praodawców. Chwila wytchnienia.

Następnym etapem przygody z 1. dniem WDI były warsztaty ze wstępu do Springa prowadzone przez Dominika Ciborowskiego. Wybrałem te warsztaty, ponieważ chciałem w końcu zaprzyjaźnić się ze Springiem. Robiłem jakoś nie dawno podejście do niego, ale potem się jakoś rozeszło po kościach i tyle. Na początku prelegent zrobił krótkie wprowadzenie teoretyczne oraz przygotował krótki pokaz działania aplikacji. Jak wiadomo, kod pisany na żywo co często nie chce zadziałać od razu i tak było tym razem. Z doświadczenia wiem, że opowiadanie o czymś słuchaczom i pisanie w międzyczasie kodu, nawet nieskomplikowanego, może skutkować drobnymi błędami, które można łatwo poprawić patrząc świeżym okiem. Przykład omawiany na zajęciach znajdziecie na GitHub. Ciekawa prezentacja, widać, że autor mimo młodego wieku ma dużą wiedzę na omawiany temat. Ogólnie łapka w górę 🙂

Przedostatnią rzeczą tego dnia, w której brałem udział, był panel dyskusyjny prowadzony przez Macieja Aniserowicza, a rozmówcami byli: Mateusz Mikulski, Artur Wiza, Paweł Wadyl oraz Borys Musielak. Panowie w dyskusji „walczyli co jest lepsze” – Startupy vs korporacje. Przedstawiali swoje doświadczenia oraz jak to startup z czasem musi przerodzić się w korporację i na czym to właściwie polega (w skrócie: trzeba usystematyzować swoją pracę poprzez wprowadzenie procedur, co jest trudne z uwagi na przyzwyczajenia ludzi).

No i na koniec prezentacja prowadzona przez Jakuba Kołakowskiego o Design Sprincie, czyli modyfikacji podejścia do tradycyjnego sprintu. Wartościowa rzecz, a więcej możecie znaleźć np. tu.

I tak oto minął dzień 1.

Dzień 2.

To był dzień spędzony z ekipą DevTalk, co możecie zobaczyć na Instagramie.

Zacząłem od wykładu Mirosława Burnejki prowadzącego bloga Chmurowisko.pl, który opowiedział o tym, dlaczego chmury są fajne i ułatwiają życie architektom, programistą i wszystkim zainteresowanym 🙂 Materiały do tego wykładu znajdziecie w tym linku. Przyznaje się, że jestem laikiem jeśli chodzi o chmury, a mimo to rozumiałem o czym mówimy i jak to działa 🙂 Super!

Drugi wykład prowadził Arkadiusz Benedykt (benedykt.net) o tzw. Internet of things. Początek wykładu to opowieść o rozwoju elektroniki i tym, jak dzisiaj mamy to ułatwione. Przedstawił moduły Arduino, RaspberryPi i wiele innych, które niejako są kluczowe dla IoT, z uwagi na to, że dzisiaj wielu ludzi może sobie samemu w zaciszu domowym stworzyć np. sterowane oświetlenie w domu. Jednak w całym spotkaniu chodziło o to, żeby nie odpłynąć z tym podłączaniem wszystkiego do internetu, ponieważ niesie to za sobą liczne zagrożenia. Dlatego powinniśmy zabezpieczać się przed wyciekiem danych poprzez te podłączone do sieci urządzenia.

I ostatnią (niestety) rzeczą na WDI, w której wziąłem udział, był panel dyskusyjny o tym jak technologia zmienia naszą przyszłość. Prowadzili to Mirosław Burnejko, Arkadiusz Benedykt, Maciej Aniserowicz oraz Jarosław Pałka (na którego prezentacji niestety być nie mogłem). Najfajniejszą rzeczą tego panelu było to, że tak naprawdę każdy mógł (i brał) czynny udział w dyskusji.

Podsumowanie

Zdałem Wam sprawozdanie z tego, w czym brałem udział. Mam nadzieję, że rozwiałem Wasze wątpliwości i zaspokoiłem ciekawość 🙂 Bardzo się cieszę, że nabieram z Wami kontaktu. Dużo daje mi to motywacji i jednocześnie satysfakcji. 🙂 No i oczywiście dziękuję za kubeczek DevTalk, który udało mi się zdobyć podczas prezentacji o IoT oraz dziękuję za wspólną fotkę! 🙂

Czas kończyć i pomóc chłopakom w pracy 🙂 A gdzie i w jakiej? Zobaczycie i przeczytacie o tym niebawem! Śledźcie, lajkujcie, udostępniajcie! Do zobaczyska!

Warszawskie Dni Informatyki – znowu okiem studenciaka

Bienvenue! (fr.)

Środa wieczór/czwartek noc. Ostatnie dwa dni były dość długie, ale bardzo fajne. Czemu spytacie? A no temu, że na kampusie głównym Politechniki Warszawskiej na Wydziale Matematyki i Nauk Informacyjnych odbywała się wielka konferencja połączona z targami pracy IT zwana Warszawskimi Dniami Informatyki. W tym roku była to siódma edycja tego wydarzenia, moja już trzecia, więc mogę powiedzieć, że jestem stałym bywalcem 🙂 Oczywiście moja krótka i subiektywna ocena tego wydarzenia musi się pojawić na blogu, bo warto zanotować pewne spostrzeżenia dla potomnych 🙂

Miejsce, logistyka i inne szczegóły techniczne

Gmach Wydziału MiNI jest według mnie bardzo fajnym miejscem na tego typu wydarzenie. Dużo, naprawdę dobrze wyposażonych sal i przede wszystkim wygodnych sal, klimatyzacja – to robi dobrą robotę. Ponadto położenie gmachu w centrum miasta ułatwia dojazd uczestnikom (in my opinion of course). Jedynym minusem jest mała ilość miejsca przy stoiskach firm wystawiających się w ramach targów pracy. Ale ogólnie i tak duży plusik 🙂

Dalej – wielki szacun za ogarnięcie całego wydarzenia. Z tego co mówili, pracowało przy tym ponad 100 osób, dlatego należy im się solidne dzięki za całą pracę w to włożoną. Co osobiście bym zmienił, poprawił? Na warsztaty czy prelekcje każdy uczestnik zapisuje się poprzez odpowiednią stronę. Co z tego, że uczestnicy się zapisuję, jak nikt potem tego nie sprawdza i o ile na wykładzie, można posiedzieć na podłodze, o tyle na warsztatach już fajnie jest gdzieś postawić tego laptopa. Z drugiej strony ciężko jest komuś odmówić uczestniczenia w tak ciekawych zajęciach. Tu może należałoby pomyśleć o jakiejś optymalizacji.

Więcej chyba nie ma co się rozdrabniać. Kawał ciężkiej pracy, który z nawiązką się zwrócił!

Merytoryka i jej skutki

Przeróżne ścieżki, warsztaty, prelekcje. Mnogość tematów sprawia, że każdy znajdzie coś dla siebie. Jako odbiorca, zwykły szary student, zebrałem dawkę mega ciekawej i przydatnej wiedzy, chociażby pod względem obrania swojej drogi rozwoju. Myślę, że to jest clue całego wydarzenia: motywacja, inspiracja. Wiecie dlaczego chcę być w tej branży? Bo ta branża żyje swoim życiem, a co najważniejsze żyje razem! Community działa naprawdę prężnie i człowiekowi chce się rozwijać, ponieważ inni go do tego motywują. Dlatego biorę udział co roku w WDI, dlatego innych zachęcam do wzięcia w nich udziału. Ludzie, którzy są mistrzami w swojej dziedzinie przychodzą do młodych, szukających szczęścia ludzi łaknących wiedzy, motywacji i inspiracji. Oni przychodzą do nas i rozmawiają jak równy z równym, bez względu na to, że widzimy się pewnie pierwszy i ostatni raz. Ja patrząc na nich mówię „skoro dla nich jest to takie proste i przyjemne, to czemu ja miałbym się nie odnaleźć w tym świecie”? Przy okazji możesz spotkać ludzi, którzy Cię inspirują (co możecie zobaczyć na Instagramie, ponadto zdobyłem kubeczek DevTalk i mega się z niego cieszę, chyba aż wrócę do picia kawy 😀 ).

Podsumowanie

Czy warto? Warto. Opłaca się brać udział w życiu community i się rozwijać razem z innymi. Motywuje to bardzo. Postawiłem sobie dzisiaj cel, że w ciągu najbliższych dwóch lat, wezmę udział w konferencji (niekoniecznie tej) po drugiej stronie barykady. Wiem, że będzie mnie to kosztowało wiele pracy, bo trzeba stać się specjalistą w jakiejś dziedzinie, ale na pewno będzie to warte poświęcenia. Prowadziłem już różne prezentacje, warsztaty i zajęcia, ale to będzie mega wyzwanie i mega satysfakcja, jeżeli wyjdzie. Trzymajcie kciuki, żeby się udało osiągnąć ten cel!

To tyle na dzisiaj. Krótko, zwięźle i mam nadzieję na temat. Zapraszam do komentowania! A tymczasem dobranoc, cześć! 🙂

Inżynierskie Targi Pracy w oczach studenciaka

Hallo!

Witam Cię ponownie, a może pierwszy raz na moim blogu. Dzisiaj temat totalnie nie związany (chociaż jakby się dobrze zastanowić…) nie związany z Daj się poznać.

Jak już wcześniej wspominałem na blogu, stowarzyszenie studentów BEST organizuje Inżynierskie Targi Pracy w Dużej Auli Gmachu Głównego Politechniki Warszawskiej, których w tym roku odbyła się 24. edycja (link do wydarzenia na FB).  Obiecałem sobie zrobić krótkie podsumowanie tego wydarzenia, co teraz czynię. Zdjęcia możecie znaleźć na Instagramie.

Strona techniczna

Tutaj dosłownie dwa słowa. Fajnie przygotowany katalog wystawców stanowił nieodłączny przewodnik przed targami jak i w czasie nich samych. Sam przestudiowałem go od deski do deski skrupulatnie wynotowując firmy, do których chcę podejść i porozmawiać. Widziałem ludzi, którzy mieli pozaznaczane markerami różne rzeczy itd. Przy tym zrealizowany bardzo profesjonalnie pod względem graficznym. Duży plusior. Jako bierny uczestnik wydarzenia naprawdę nie mam się do czego przyczepić. W mojej ocenie samo przygotowanie auli głównej, zaplecza technicznego itp. było dopracowane.

Wystawcy

Co tu dużo mówić. Setka firm w ciągu dwóch dni, różnorodność branż, miliony gadżetów do wzięcia. Każdy znalazł coś dla siebie. A wszystko zebrane we wspomnianym katalogu z podziałem na dni wystawiania, posortowane kierunkami studiów.

Dodatki

Inżynierskie Targi Pracy to nie tylko wystawa pracodawców. Dzięki Biuru Karier PW, Pracuj.pl oraz GoldenLine studenci mieli możliwość skonsultowania swojego CV, z czego sam skorzystałem i opiszę to niżej, bo to ważny punkt i chciałbym poświęcić mu chwilę uwagi.

Moje wojaże

Na wstępie zaznaczam, iż nie pojawią się żadne nazwy firm, u których byłem i rozmawiałem. Nie chcę robić kryptoreklamy itp. rzeczy, dlatego postaram się wysnuć tutaj esencję tego, co udało mi się poczynić.

Jak przygotowywałem się do targów?

Wiedziałem, że te targi będą doskonałą okazją do rozeznania się na rynku oraz zaprezentowania się przed rekruterami. Zdecydowałem iść w stronę IT, pomimo mojego kształcenia także w kierunku automatyka i robotyka. Odnośnie tego również powstanie osobny post, dlatego nie będę się nad tym teraz rozwodził.

Czyli decyzja: szukam firm z branży IT z docelową pracą jako deweloper. Kolejny temat godziny pracy. Przede wszystkim szukam praktyk trwających w czasie wakacji. W roku akademickim z racji studiowania na dwóch kierunkach oraz przygotowywania projektu dyplomowego (co chciałbym już zaczynać na dniach) nie będę miał czasu. Kolejnym punktem przeważającym za wyborem praktyk jest niewielkie doświadczenie oraz wiedza, dlatego praktyki będą świetną okazją do nauczenia się wielu fajnych rzeczy, poznania ludzi z branży, oraz złapania owego doświadczenia, które w przyszłości może być furtką do aplikowania na stanowisko juniorskie. Cel zdefiniowany.

W międzyczasie rozpoczęło się DSP, dlatego też jednym z punktów przygotowań było uzupełnienie o odpowiednie treści kontaktowe mojego bloga. Ponadto założyłem (w końcu) profil na LinkedIn oraz uzupełniłem swoje CV. Zaktualizowałem również profil w serwisie Pracuj.pl. Poświęciłem na to kilka solidnych godzin. Warto wspomnieć, że BEST organizował już przed targami konsultacje CV, niestety trochę mi to umknęło i odłożyłem to na czas targów. Po otrzymaniu katalogu, jak pisałem wcześniej, usiadłem, zagłębiłem się w jego treść i wynotowałem firmy, z którymi chciałbym porozmawiać. I tak oto przygotowałem się do targów pracy, na których mogłem wiele ugrać.

Czas start!

Nadszedł 1. dzień targów. Po kolei podchodziłem do kolejnych stoisk, krążąc po auli, czekając, aż jedna z osób będzie wolna, aby móc porozmawiać. Przysłuchiwałem się także już trwającym rozmowom. Z racji tego, że to już nie pierwszy taki event, mam przygotowany pewien zestaw pytań, który staram się zadać zawsze. Oczywiście zależy od rozmówców, jak potoczy się dyskusja.

W sumie w ciągu 2 dni spędziłem ok. 6 godzin na targach na rozmowach z pracodawcami. Jednym z wielkich dla mnie kroków do przodu było przeprowadzenie rozmowy po angielsku. Mam dużą barierę językową ze względu na to, że niewiele jest okazji do porozmawiania w tym języku. Dlatego też unikałem przedstawicieli porozumiewających się w tym języku, aż wpadłem. Jednak bardzo się cieszę z tego faktu, ponieważ w końcu się przełamałem! Jakoś wyszło, pierwsze koty za płoty 🙂

Jeżeli chodzi o przebieg samych rozmów: starałem się stosować techniki dobrej komunikacji, o czym czytałem m. in. w książce Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi? Dale’a Carnegiego oraz o czym mówiono na szkoleniach z wystąpień publicznych i autoprezentacji (czasem się udało wziąć udział w czymś takim). Tak naprawdę parę drobnych rzeczy: podejście do kogoś z uśmiechem, postawa otwarta, odpowiednia artykulacja i pewność siebie (z czym tak naprawdę mam problem ze względu na naturalną nieśmiałość) sprawiają, że rozmowa nie kończy się na 3 zdaniach tylko 15 minutach o tym, jak osoba, z którą się rozmawia, znalazła się w firmie, co robi, czym się zajmuje, co lubi, czego nie lubi i garścią innych wskazówek, jak dobrze aplikować do firmy, żeby zwiększyć swoje szanse. Kilka osób, z którymi rozmawiałem, powiedziało także, że oprócz jakiś tam umiejętności, których od praktykantów i tak nie można na starcie za wiele wymagać, liczy się kontakt z człowiekiem i to, jak będzie się z nim pracowało, jako po prostu z osobą. Umiejętności techniczne da się dużo łatwiej nabyć, aniżeli przeskoczyć trudności komunikacyjne.

Dużym atutem jest również fakt działalności poza studiowaniem, czyli działanie w samorządzie i kole. To m. in. potwierdza umiejętności miękkie oraz wykazuje zaangażowanie człowieka. Informowałem też o tym, że biorę udział w konkursie i prowadzę bloga, co spotykało się z bardzo entuzjastycznymi reakcjami. Niektórzy z rekruterów odnotowywali to nawet szczególnie na moim CV.

No i najważniejsze – szczerość. Dostawałem pytania o technologie, z którymi pracowałem. Nie ściemniałem, że korzystałem nie wiadomo z czego, tylko mówiłem prawdę – szukam swojej ścieżki rozwoju, dlatego próbowałem wielu rzeczy po trochu, w żadnej się nie specjalizuję, ale jestem otwarty na poznawanie nowych technologii, bibliotek etc.

CV

Jak już wspomniałem, skorzystałem z konsultacji CV. ZDECYDOWANIE POLECAM KAŻDEMU! W moim CV było wszystko, co zrobiłem w życiu, jednak nawet nie zdawałem sobie sprawy, jak ważne może być to słowo komentarza więcej czy układ samego tekstu. Kiedy przygotowywałem dokument w domu przeczytałem w internecie, że na statystyczne CV rekruter poświęca ok. 6 sekund. Nie wiem ile jest w tym prawdy, jednak rzeczywiście po konsultacjach zrefaktorowałem wygląd dokumentu uzupełniając o zalecane komentarze i nieskromnie uważam, że wygląda teraz o niebo lepiej niż wersja poprzednia. Ponadto zrezygnowałem z korzystania z nieedytowalnych szablonów w internecie, na rzecz zwykłego dokumentu programu biurowego. Nieco zadbałem o szatę graficzną pliku. Niestety nie zdążyłem już pójść z poprawioną wersją, żeby ją ostatecznie skontrolować, ale na pewno skorzystam z usług Biura Karier PW.

Podsumowanie

Efektywność moich działań będzie potwierdzona dopiero w czasie późniejszym, kiedy to rekruterzy zweryfikują moje zgłoszenie. Ja też mam teraz co robić z uwagi na stos ulotek/biuletynów do przeanalizowania. Włożyłem w to, by jak najlepiej się zaprezentować, bardzo dużo pracy i jestem z siebie zadowolony. Osiągnąłem pierwszy zamierzony cel związany z targami.

Ponadto chciałem pogratulować stowarzyszeniu BEST, a szczególnie moim znajomym Arlecie i Adamowi, którzy działali przy organizacji eventu. Świetna robota! 🙂

Na targach było mnóstwo osób, nie tylko studentów. Przy mnie jeden Pan pytał się o pracę i mówił o swoim siedmioletnim doświadczeniu. Myślę, że tak wielkie zainteresowanie społeczności to największy sukces organizatorów tego wydarzenia.

A co w najbliższym czasie? Jak już mówiłem mam teraz mnóstwo danych z targów do przeanalizowania. Ponadto, jeżeli ktoś byłby zainteresowany, aktualnie trwają targi Automaticon. Jesteśmy nawet jako automatycy zwolnieni z zajęć, by móc iść na te targi, ja niestety z racji innych zajęć się na nich nie pojawię. Za to na pewno się pojawię na Warszawskich Dniach Informatyki!

Dobra, to wszystko na dziś. Zachęcam do komentowania i dzielenia się swoimi spostrzeżeniami. Moja pigułka znów wyszła mega długa i znów nie umieściłem wszystkiego, co mam w głowie 🙂

Dobrej nocy! 🙂

Inżynierskie targi pracy na PW

Cześć!

To będzie już ostatni na dzisiaj post, ale nie mogłem się powstrzymać, żeby o tym nie napisać. 14. i 15. marca, czyli już za niecałe dwa tygodnie w Gmachu Głównym Politechniki Warszawskiej odbędą się 24. Inżynierskie Targi Pracy. To impreza organizowana przez stowarzyszenie studentów BEST. Wystawcy z ponad 100 firm są do dyspozycji studentów przez dwa dni. To doskonała okazja, aby porozmawiać z ewentualnym pracodawcą, zapytać jakie ma wymagania, kogo szuka, może zostawić CV. Warto tam pójść. Ja też tam będę więc do zobaczenia! 🙂

Link do wydarzenia na FB: https://www.facebook.com/InzynierskieTargiPracy/?fref=ts

A zdjęcia z promocji targów, która była na Wydziale Mechatroniki PW, znajdziecie na moim Instagramie.